Sztuczna inteligencja przestała być dla przedsiębiorców technologiczną ciekawostką. Trzy czwarte firm objętych badaniem EY wdrożyło ją przynajmniej częściowo, ale właściciele biznesów coraz częściej stawiają warunek: inwestycja ma zwiększać sprzedaż, obniżać koszty albo poprawiać obsługę klientów.
- Ponad trzy czwarte badanych przedsiębiorców przynajmniej częściowo zintegrowało AI z działalnością firmy
- Najwięcej firm oczekuje od AI wzrostu przychodów, redukcji kosztów i poprawy doświadczeń klientów
- Automatyzacja ma przede wszystkim zmieniać zakres pracy ludzi, a nie prowadzić do masowych zwolnień
- Największymi barierami skalowania AI pozostają dane, integracja systemów, bezpieczeństwo i kompetencje
Badanie EY wśród 500 amerykańskich przedsiębiorców zarządzających firmami o przychodach co najmniej 5 mln dol. pokazuje, że AI weszła do biznesowego mainstreamu. Ponad trzy czwarte respondentów częściowo zintegrowało ją z działalnością, a co dziesiąty deklaruje pełne wdrożenie.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Nie oznacza to bezwarunkowego zachwytu. Przedsiębiorcy coraz częściej pytają, ile dzięki AI można zarobić lub zaoszczędzić. Najważniejszym oczekiwanym efektem jest wzrost przychodów dzięki sprzedaży i marketingowi. Wskazało go 57% firm inwestujących w AI. Niewiele mniej, 55%, liczy na redukcję kosztów operacyjnych, a 49% na poprawę doświadczeń klientów.
Dalsze miejsca zajęły innowacje, usprawnienie zaplecza administracyjnego i większa efektywność pracowników. Wspólny mianownik jest czytelny. Technologia ma działać w procesie, a nie tylko dobrze wyglądać podczas prezentacji z zarządem czy klientami.
Sprawdź też: Czy osobliwość AI już się zaczęła? Wielkie słowa, mało twardych dowodów
Od pilotażu do rachunku zysków i strat
Zmiana podejścia jest widoczna także w budżetach. Ponad jedna trzecia badanych ograniczyła w ostatnim roku wydatki na narzędzia technologiczne, w tym rozwiązania AI. To sygnał dla dostawców — samo dodanie do produktu funkcji generatywnej nie wystarcza. Firma musi wykazać, że narzędzie skraca czas zadania, poprawia konwersję, zmniejsza liczbę błędów albo pozwala obsłużyć więcej klientów.
Dobrym przykładem jest właściciel firmy sprzedającej okna i drzwi, opisany przez Gene’a Marksa w „The Guardian”. Przedsiębiorca przeznaczył 10 tys. dol. na aplikację, która słucha rozmowy handlowca z potencjalnym klientem, a następnie automatycznie przygotowuje wycenę do sprawdzenia i wysłania. Efekt polega na uwolnieniu czasu sprzedawców, ograniczeniu papierkowej pracy i zmniejszeniu liczby pomyłek.
Takie wdrożenia mają największą szansę przetrwać etap fascynacji AI. Są osadzone w konkretnym procesie i można je rozliczyć czasem przygotowania oferty, liczbą obsłużonych zapytań, marżą lub wartością sprzedaży.
EY rekomenduje, by firmy zaczynały od jednego procesu o dużym znaczeniu i integrowały AI na całej jego długości. Zamiast uruchamiać kilkanaście niepowiązanych eksperymentów, lepiej połączyć dane, analizę, rekomendacje i decyzje w jeden przepływ pracy. Dopiero wtedy można ocenić, czy technologia rzeczywiście tworzy wartość.
AI zmienia role, ale nie usuwa potrzeby zatrudniania
Wnioski dotyczące rynku pracy są mniej jednoznaczne, niż sugeruje narracja o zastępowaniu ludzi przez algorytmy. Aż 88% przedsiębiorców oczekuje wzrostu zatrudnienia w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Automatyzacja rutynowych czynności ma pozwolić pracownikom skupić się na ocenie sytuacji, kreatywności i relacjach z klientami.
Jednocześnie niemal wszyscy badani przewidują, że AI zmieni strategię zatrudnienia. Już 42% przeprojektowuje stanowiska tak, aby łączyć kompetencje człowieka i technologii. Firmy planują też programy podnoszenia kwalifikacji oraz rekrutację specjalistów od AI. Problemem pozostaje dostępność talentów: 37% przedsiębiorców uważa braki kadrowe za barierę wzrostu, a 46% wskazuje niedobór wiedzy i doświadczenia jako przeszkodę w skalowaniu technologii.
Polski rynek pokazuje podobne napięcie, choć dojrzałość firm jest bardzo zróżnicowana. Według PARP aktywnie z AI korzysta 23% przedsiębiorstw, podczas gdy badanie EY obejmujące większe organizacje wskazuje, że 77% z nich planuje zwiększyć nakłady na tę technologię. Jednocześnie 28% firm utknęło w świecie punktowych rozwiązań, które nie przekładają się jeszcze na przełomowe wyniki. Polskie przedsiębiorstwa także wchodzą więc w etap selekcji, gdzie mniej liczy się liczba narzędzi, a bardziej ich wpływ na sprzedaż, koszty i tempo pracy.
Skalowanie AI nadal utrudniają nieprzygotowane dane, integracja z istniejącymi systemami, bezpieczeństwo oraz brak kompetencji. Dlatego EY zaleca pozostawienie człowieka w procesie decyzyjnym, szczególnie tam, gdzie w grę wchodzą finanse, dane klientów, reputacja lub kwestie prawne. Potrzebne są jasne zasady, punkty kontroli i przypisana odpowiedzialność.
Przedsiębiorcy wysyłają dziś dostawcom prosty komunikat: mniej obietnic, więcej dowodów. Sztuczna inteligencja pozostanie w budżecie tylko wtedy, gdy zacznie pracować na rachunek zysków i strat.
Czytaj też: 500 obserwujących wystarczy. Marki odkrywają siłę zwykłych ludzi w social mediach
