Własny dom, stabilna praca, małżeństwo i dzieci – przez dekady tak wyglądała obietnica awansu społecznego. Dziś coraz więcej młodych ludzi realizuje ten scenariusz dopiero po latach albo nie realizuje go wcale. Susan Wachter z Wharton School nazywa to zjawisko „Great Postponement”, czyli wielkim odkładaniem najważniejszych decyzji życiowych.
- Rekordowe 25,2 mln Amerykanów przed 35. rokiem życia mieszka z rodzicami, choć większość z nich pracuje
- Wysokie ceny nieruchomości i oprocentowanie kredytów przesuwają zakup pierwszego domu na coraz późniejszy etap kariery
- Później zawierane są małżeństwa i rodzą się pierwsze dzieci, choć nie wszystkie zmiany wynikają wyłącznie z ekonomii
- Coraz większe znaczenie ma majątek rodziców, co pogłębia podział między młodymi z rodzinnym kapitałem i bez niego
Przez większość XX wieku amerykański model awansu był prosty: szkoła, praca, rodzina i własny dom. Kolejne etapy miały następować niemal automatycznie, jeśli ktoś ciężko pracował i rozsądnie gospodarował pieniędzmi.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Susan Wachter, profesorka finansów i rynku nieruchomości w Wharton School, przekonuje jednak, że ten porządek się rozpada. Od 2022 r. koszt zakupu domu gwałtownie wzrósł: ceny nieruchomości są o około 40% wyższe, a oprocentowanie typowego 30-letniego kredytu podniosło się z okolic 3% do ponad 6%. Pod koniec lipca 2026 r. średnia stawka wynosiła 6,58% — dotyczy to rynku amerykańskiego.
Dom stał się celem wymagającym wieloletniego oszczędzania, awansu zawodowego, dwóch dochodów, a często także pomocy rodziców.
Dorosłość przesuwa się o kolejne lata
Najbardziej widocznym symbolem „wielkiego odkładania” jest dom rodzinny. Według Realtor.com w 2025 r. z rodzicami mieszkało rekordowe 25,2 mln Amerykanów poniżej 35. roku życia, czyli około jedna trzecia tej grupy. Co ważne, siedem na dziesięć osób w wieku 25–34 lata miało zatrudnienie. Problemem nie jest więc wyłącznie brak pracy, lecz brak możliwości sfinansowania samodzielnego mieszkania.
Zmienia się także kalendarz życia rodzinnego. Mediana wieku pierwszego małżeństwa wzrosła w USA do 30,8 roku dla mężczyzn i 28,4 roku dla kobiet. W 1975 r. było to odpowiednio 23,5 i 21,1 roku. Średni wiek kobiety przy pierwszym porodzie wzrósł natomiast z 26,6 roku w 2016 r. do rekordowych 27,6 roku w 2024 r.
Nie wszystko wynika jednak z kryzysu mieszkaniowego. Większy dostęp kobiet do edukacji, kariery i niezależności finansowej sprawia, że część z nich świadomie później wybiera małżeństwo i dzieci. Ekonomia może jednak ograniczać ten wybór.
Dane o dostępności mieszkań także wymagają ostrożnej interpretacji. Wskaźnik Housing Affordability Index publikowany przez National Association of Realtors przekroczył w 2026 r. poziom 100. Teoretycznie oznacza to, że rodzina o medianowym dochodzie może zakwalifikować się do kredytu na dom o medianowej cenie, przy 20-procentowym wkładzie własnym.
Nie oznacza to jednak, że zakup nieruchomości stał się łatwy. Wskaźnik nie uwzględnia wszystkich kosztów, m.in. podatków, ubezpieczenia czy opłat związanych z utrzymaniem domu. Opiera się ponadto na dochodzie rodziny, który jest wyższy niż dochód przeciętnego gospodarstwa domowego. Inne analizy, korzystające z szerszej metodologii, nadal pokazują więc dużą lukę między zarobkami a kosztami zakupu.
Sprawdź też: QVC wymyślił sprzedaż przez ekran. Teraz przegrywa z milionami influencerów
Rodzice stają się częścią systemu finansowego
Najważniejszą konsekwencją jest rosnąca rola rodzinnego majątku. Dwie osoby o podobnym wykształceniu i zarobkach mogą znaleźć się na różnych ścieżkach tylko dlatego, że jedna otrzyma wkład własny, może mieszkać bezpłatnie z rodzicami albo odziedziczy lokal.
Wachter opisuje w ten sposób gospodarkę w kształcie litery K. Jedna grupa nadal pnie się w górę, korzystając z kapitału zgromadzonego przez starsze pokolenie. Druga, mimo podobnego wysiłku, pozostaje na rynku najmu i znacznie wolniej buduje majątek. Amerykański sen zaczyna więc zależeć nie tylko od pracy, lecz także od punktu startu.
Władze USA próbują zwiększać podaż mieszkań. Senat przyjął w czerwcu 2026 r. pakiet 21st Century ROAD to Housing Act, obejmujący m.in. uproszczenia procedur, zmiany w finansowaniu budownictwa i ograniczenia dla części dużych inwestorów instytucjonalnych. Jego wpływ będzie zależał od dalszego procesu legislacyjnego i wdrożenia.
Polski kontekst jest podobny. Według danych przywoływanych na początku 2026 r. aż 53% Polaków w wieku 25–34 lata mieszkało z rodzicami, co dawało Polsce czwarte miejsce w Unii Europejskiej. Wysokie ceny mieszkań, koszt kredytu i ograniczona oferta najmu sprawiają, że praca również u nas nie gwarantuje szybkiego usamodzielnienia. O tym, kto może rozpocząć dorosłość na własnych warunkach, często decydują pieniądze na wkład własny, działka lub odziedziczone mieszkanie.
„Wielkie odkładanie” nie oznacza zatem zaniku ambicji. To sygnał, że tradycyjna umowa społeczna przestała działać. Zatrudnienie i systematyczność nie zapewniają już w przewidywalnym czasie mieszkania, bezpieczeństwa i możliwości założenia rodziny. Pytanie brzmi więc nie tylko, czy młodzi chcą realizować dawny model życia, ale czy gospodarka pozwoli im dokonywać tych wyborów bez zamożnych rodziców.
Czytaj też: Rzucił studia w wieku 19 lat. Dziś jego firma jest warta 3 mld dol. i ściga się z Amazonem
