Szef Cloudflare o tym, jak wybiera pracowników do zwolnienia i zastąpienia sztuczną inteligencją

Szef Cloudflare o tym, jak wybiera pracowników do zwolnienia i zastąpienia sztuczną inteligencją Szef Cloudflare o tym, jak wybiera pracowników do zwolnienia i zastąpienia sztuczną inteligencją

Cloudflare pokazuje, że AI nie musi uderzać przede wszystkim w programistów czy sprzedawców. Dużo większa presja może spaść na stanowiska, których główną rolą jest kontrolowanie, raportowanie, koordynowanie i mierzenie pracy innych.

  • Cloudflare ogłosił redukcję ok. 20% zatrudnienia, mimo bardzo dobrych wyników finansowych
  • CEO firmy dzieli pracowników na trzy grupy: budujących, sprzedających i mierzących.
  • Według tej logiki AI najmocniej zmienia pracę menedżerów średniego szczebla, działów operacyjnych, finansów, compliance, audytu i marketingu
  • W Polsce ten proces może postępować wolniej, ale szczególnie dotknie duże firmy, centra usług wspólnych, administrację i działy back-office
Thumbnail
Rozwijaj swoją markę osobistą. Dołącz do programu BGR Expert Network

Cloudflare stał się jednym z najgłośniejszych przykładów nowego etapu automatyzacji pracy. Firma nie ogłosiła zwolnień dlatego, że traci rynek. Wręcz przeciwnie: w I kwartale 2026 r. zanotowała 639,8 mln dol. przychodów, czyli wzrost o 34% rok do roku. Jednocześnie zapowiedziała redukcję ok. 20% załogi, czyli ponad 1100 osób, tłumacząc to przebudową organizacji pod model AI-first.

Najciekawszy w tej historii nie jest sam fakt zwolnień, lecz sposób myślenia. Matthew Prince, CEO Cloudflare, odwołał się do klasycznej koncepcji Petera Druckera i podzielił role w firmie na trzy grupy: budujących, sprzedających i mierzących. Budujący tworzą produkty. Sprzedający pozyskują klientów i przychody. Mierzący zajmują się wszystkim, co pozwala firmie kontrolować procesy: audytem, finansami, raportowaniem, zgodnością, operacjami, analizami, zarządzaniem i koordynacją.

Według tej tezy AI nie zabierze pracy wszystkim po równo. Inżynier, projektant produktu czy osoba tworząca wartość może dzięki AI stać się znacznie bardziej produktywna. Dobry sprzedawca również pozostaje potrzebny, bo po drugiej stronie nadal jest człowiek, budżet, zaufanie i relacja.

Największa zmiana dotyczy jednak stanowisk, które nie tworzą ani nie sprzedają bezpośrednio, lecz mierzą, nadzorują i porządkują pracę innych. Te zadania równie dobrze może realizować AI.

To może być bardzo niekomfortowa wiadomość dla wielu firm. Przez lata wraz ze wzrostem organizacji rosła też warstwa pośrednia: menedżerowie, koordynatorzy, kontrolerzy, osoby odpowiedzialne za raporty, zestawienia, procesy i spotkania statusowe. AI może znaczną część tej pracy przyspieszyć albo przejąć. System może na bieżąco analizować ryzyka, wykrywać odchylenia, porównywać wyniki zespołów, streszczać dokumenty, kontrolować zgodność procedur i przygotowywać rekomendacje dla zarządu.

Cloudflare przekonuje, że dzięki temu menedżer może mieć więcej bezpośrednich raportujących, audyt może być ciągły zamiast okresowy, a zamknięcie ksiąg i analiza wyników mogą odbywać się szybciej. W tej wizji firma nie rezygnuje z kontroli. Przeciwnie: mierzy więcej, częściej i dokładniej, ale potrzebuje do tego mniejszej liczby ludzi.

Sprawdź też: Efekt Starbucks. Najbardziej pożądana półka w amerykańskim retailu

Co to oznacza dla Polski

Dla polskiego rynku pracy to ważny sygnał, choć skala zmian będzie inna niż w amerykańskich firmach technologicznych. Z danych Eurostatu wynika, że w 2025 r. z AI korzystało 20% firm w Unii Europejskiej zatrudniających co najmniej 10 osób, a wśród dużych przedsiębiorstw było to już ponad 55%. Polska jest jednak nadal poniżej unijnej czołówki. Oznacza to, że wiele firm dopiero wchodzi w etap wdrożeń, a nie masowej przebudowy struktur.

Nie znaczy to jednak, że temat można odłożyć. W polskich przedsiębiorstwach najbardziej podatne na zmianę będą działy, które wykonują dużą liczbę powtarzalnych zadań informacyjnych: controlling, księgowość, obsługa klienta, HR, administracja, raportowanie sprzedaży, compliance, marketing performance czy analityka. GUS wskazywał, że wśród firm przemysłowych korzystających z AI najczęstszym powodem wdrożeń było podniesienie wydajności i usprawnienie procesów, a do najczęściej wskazywanych korzyści należał wzrost produktywności.

Polski Instytut Ekonomiczny zwracał z kolei uwagę, że wśród zawodów najbardziej wystawionych na wpływ AI są m.in. finansiści, prawnicy, specjaliści administracji, część urzędników i programiści. W tych grupach pracuje kilka milionów osób w Polsce, więc nie chodzi o niszowy problem branży technologicznej, ale o szeroką zmianę sposobu organizowania pracy biurowej.

Wniosek dla pracowników? Samo „obsługiwanie procesu” będzie coraz mniej bezpieczną przewagą. Większą wartość będą miały kompetencje związane z tworzeniem, sprzedażą, rozwiązywaniem problemów, kontaktem z klientem, podejmowaniem decyzji i odpowiedzialnością za wynik. Osoba, która tylko przygotowuje raport, jest bardziej narażona niż osoba, która potrafi z raportu wyciągnąć wniosek, przekonać zarząd do decyzji i dowieźć zmianę.

Dla firm oznacza to natomiast konieczność uczciwego audytu stanowisk. Nie pytanie „kogo zwolnić?”, lecz „które zadania nadal wymagają człowieka, a które są tylko kosztem organizacyjnej złożoności?”. AI może stać się narzędziem redukcji zatrudnienia, ale może też być sposobem na przesunięcie ludzi do zadań bliżej klienta, produktu i przychodu.

Przypadek Cloudflare pokazuje, że automatyzacja nie musi oznaczać końca pracy. Może jednak oznaczać koniec wielu stanowisk, które powstały dlatego, że firmy były zbyt duże, zbyt złożone i zbyt słabo mierzalne. W dobie AI najbardziej zagrożeni nie muszą być ci, którzy tworzą wartość. Bardziej zagrożeni mogą być ci, którzy głównie mierzą, czy inni ją tworzą.

Czytaj też: Pierwsza praca może pomóc albo zaszkodzić. Jak nie zepsuć kariery na starcie

REKLAMA