Francuscy politycy chcą, by dzieci poniżej 15. roku życia straciły dostęp do serwisów społecznościowych już od początku nowego roku szkolnego. Komisja Europejska uznała jednak najnowszą wersję ustawy za nie w pełni zgodną z unijnymi przepisami. Paryż ściga się więc z czasem, a spór może stać się testem dla całej Unii Europejskiej.
- Francja pracuje nad zakazem korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia
- Komisja Europejska uważa, że część projektu dubluje regulacje zawarte w Akcie o usługach cyfrowych
- Parlamentarzyści spierają się, czy zakaz ma objąć wszystkie platformy, czy tylko serwisy z czarnej listy
- Presja na ograniczenie dzieciom dostępu do TikToka, Instagrama i YouTube’a rośnie także poza Francją
Francuski parlament znalazł się w wyścigu z kalendarzem. Siedmiu deputowanych Zgromadzenia Narodowego i siedmiu senatorów ma uzgodnić wspólną wersję ustawy, która mogłaby trafić pod ostateczne głosowanie przed wakacyjną przerwą. Autorzy chcą uruchomić nowe zasady wraz z początkiem roku szkolnego we wrześniu.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Prezydent Emmanuel Macron zdecydowanie popiera zakaz i traktuje go jako jedną z ważniejszych reform końcówki swojej prezydentury. Władze uzasadniają go rosnącą liczbą dowodów na szkody dla zdrowia psychicznego dzieci.
Największy spór dotyczy zakresu zakazu. Zgromadzenie Narodowe opowiedziało się za rozwiązaniem obejmującym wszystkie serwisy społecznościowe. Senatorowie wolą czarną listę platform. Poza restrykcjami miałyby pozostać m.in. internetowe encyklopedie, katalogi edukacyjne i naukowe oraz serwisy do tworzenia i udostępniania oprogramowania open source.
Francja chce chronić dzieci, Bruksela pilnuje wspólnych reguł
Projekt miał być zgodny z unijnym Aktem o usługach cyfrowych, czyli DSA. Rozporządzenie nakłada na największe platformy obowiązki związane z bezpieczeństwem użytkowników, przejrzystością działania i ograniczaniem ryzyk systemowych.
Komisja Europejska uznała jednak, że część francuskich przepisów wchodzi w obszar już uregulowany na poziomie UE. Bruksela popiera ochronę małoletnich, ale nie chce, by państwa tworzyły równoległe systemy osłabiające jednolity rynek cyfrowy.
Senat przekonuje, że sama czarna lista nie została zakwestionowana. Problemem mają być zapisy przyznające zbyt szerokie kompetencje krajowemu regulatorowi. Senatorowie apelują jednak, by sporu prawnego nie stawiać ponad zdrowiem dzieci.
Nawet jeśli obie izby osiągną kompromis, ustawa nie może zostać uchwalona przed 10 sierpnia z powodu obowiązkowego okresu notyfikacji w prawie UE. To komplikuje plan wdrożenia zakazu już we wrześniu.
Francuskie dane pokazują skalę problemu. Według krajowego organu ochrony zdrowia połowa nastolatków spędza ze smartfonem od dwóch do pięciu godzin dziennie. Około 90% dzieci w wieku 12–17 lat codziennie używa telefonu do korzystania z internetu, a 58% sięga za jego pomocą po media społecznościowe.
Raport wskazuje m.in. na spadek samooceny, większą ekspozycję na treści związane z samookaleczaniem, narkotykami i samobójstwami. We Francji kilka rodzin pozwało TikToka, twierdząc, że szkodliwe materiały mogły mieć związek z samobójstwami nastolatków.
Zakaz dla dzieci staje się globalnym trendem
Dyskusja o minimalnym wieku korzystania z mediów społecznościowych przyspiesza na całym świecie. Australia, Wielka Brytania, Turcja i Indonezja wprowadziły lub przyjęły przepisy ograniczające dostęp dzieci poniżej 15. lub 16. roku życia do platform takich jak TikTok, YouTube czy Instagram.
Również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen opowiedziała się za ograniczeniami. Specjalny panel UE rekomendował zakaz dostępu dla osób poniżej 13. roku życia do czasu, aż firmy technologiczne wykażą, że ich produkty są bezpieczne. Von der Leyen wskazywała też na uzależniające mechanizmy, w tym nieskończone przewijanie treści.
Komisja Europejska może wkrótce przedstawić własną propozycję dla państw członkowskich. Francuski projekt może więc okazać się zarówno prawnym problemem, jak i laboratorium przyszłych regulacji w UE.
W Polsce debata o bezpieczeństwie dzieci w sieci także narasta, lecz koncentruje się głównie na edukacji cyfrowej, kontroli rodzicielskiej, zasadach używania smartfonów w szkołach i odpowiedzialności platform za treści. Francuski spór pokaże, czy pojedyncze państwo może samodzielnie wprowadzić twardy limit wieku, czy potrzebne będą wspólne regulacje dla całej Unii. Dla polskich rodziców i szkół będzie to też sygnał, czy Europa wybierze model zakazów, weryfikacji wieku, czy wymuszania na platformach bezpieczniejszego projektowania usług.
Najtrudniejsze pytanie dotyczy egzekwowania zakazu. Weryfikacja wieku wymaga rozwiązań, które nie będą naruszać prywatności. Platformy mogą zostać zmuszone do stosowania dokumentów tożsamości, zewnętrznych systemów potwierdzania wieku lub narzędzi analizujących zachowanie użytkowników. Każde z tych rozwiązań rodzi nowe ryzyka.
Francja chce udowodnić, że w sporze między swobodą dostępu do usług cyfrowych a ochroną dzieci państwo powinno wybrać tę drugą wartość. Bruksela odpowiada, że nawet słuszny cel musi być realizowany zgodnie ze wspólnym prawem. To napięcie może zdefiniować europejską debatę o przyszłości mediów społecznościowych.
Czytaj też: Od miliona do dziesięciu. Pięć zmian, bez których firma przestaje rosnąć
