Szef Nvidii przekonuje, że rewolucja AI stworzyła przedsiębiorcom warunki, o jakich wcześniejsze pokolenia mogły tylko marzyć. Jego rada dla przyszłych założycieli jest prosta: przestać analizować wszystkie możliwe porażki, zacząć działać i rozwiązywać problemy jeden po drugim.
- Jensen Huang uważa, że obecna fala zmian technologicznych tworzy bezprecedensową przestrzeń dla nowych firm
- Przedsiębiorcy nie muszą znać wszystkich odpowiedzi na starcie, ale muszą szybko się uczyć i konfrontować z rzeczywistością
- Niepewność i kryzysy mogą sprzyjać nowym biznesom, bo zmieniają potrzeby klientów i osłabiają dotychczasowych liderów
- Entuzjazm nie powinien przesłaniać ryzyka. Wiele firm upada, a doświadczenie zdobyte w dobrej organizacji nadal ma dużą wartość
Historia Nvidii zaczęła się w 1993 r. przy kawie w restauracji Denny’s. Jensen Huang, Chris Malachowsky i Curtis Priem naszkicowali wtedy wizję firmy produkującej układy graficzne. Po ponad trzech dekadach Nvidia stała się jednym z najważniejszych przedsiębiorstw technologicznych świata, a popyt na jej chipy do sztucznej inteligencji wyniósł spółkę do grona globalnych gigantów.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Huang twierdzi dziś, że możliwości stojące przed nowym pokoleniem założycieli są jeszcze większe niż te, z których on sam korzystał na początku lat 90. Podczas Startup School 2026 organizowanego przez Y Combinator powiedział, że jest to „absolutnie najlepszy moment w historii na założenie firmy”. Dodał nawet, że zazdrości młodym ludziom skali dostępnych szans.
Nie chodzi wyłącznie o to, że AI pozwala szybciej pisać kod, projektować produkty, analizować dane czy obsługiwać klientów. Przedsiębiorca może dziś testować pomysły przy znacznie niższych kosztach. Mały zespół jest w stanie wykonać część pracy, do której wcześniej potrzebne były rozbudowane działy technologiczne, marketingowe i operacyjne. To nie usuwa ryzyka, ale skraca drogę od pomysłu do pierwszego działającego rozwiązania.
Największą przeszkodą, zdaniem Huanga, bywa jednak nie brak pieniędzy lub kompetencji, lecz nadmierne rozmyślanie. Założyciele próbują przewidzieć wszystkie problemy, które mogą pojawić się za miesiąc, rok lub pięć lat. W efekcie lęk przed skalą wyzwania paraliżuje ich jeszcze przed pierwszym krokiem.
Dlatego CEO Nvidii proponuje prostą zmianę sposobu myślenia: zamiast wyobrażać sobie całość przyszłego cierpienia, należy pytać: „jak trudne może to być?”. Problemy i tak przyjdą, ale będą pojawiać się stopniowo. Można więc mierzyć się z nimi po kolei, zamiast budować w głowie katalog powodów, dla których przedsięwzięcie powinno się nie udać.
Sprawdź też: Czy Physical AI może zmienić biznesowe podejście do robotyzacji w Polsce?
Sukces nie oznacza braku strachu
Rada Huanga nie wynika z przekonania, że prowadzenie firmy jest łatwe. Przeciwnie, szef Nvidii od lat powtarza, że pracuje siedem dni w tygodniu i żyje z poczuciem, że spółka może przegrać z konkurentami. Sformułowania o byciu „30 dni od bankructwa” używa od ponad trzech dekad. Jak mówił w podcaście Joe Rogana, poczucie podatności na porażkę, niepewność i brak pełnego bezpieczeństwa nigdy nie znikają.
Jego źródłem pewności nie jest więc wiara w bezbłędność, lecz zdolność uczenia się. Na początku działalności Nvidia postawiła na niewłaściwą technologię graficzną. Firma miała już inwestorów, pracowników i presję czasu, ale nie miała gotowej recepty. Huang poszedł wówczas do sklepu Fry’s, kupił trzy podręczniki techniczne i przekazał je inżynierom.
Ta historia brzmi dziś niemal komicznie: firma najpierw pozyskała finansowanie, a dopiero potem zaczęła uczyć się, jak rozwiązać kluczowy problem. Dla Huanga płynie z niej zasadnicza lekcja. Technologie będą się zmieniać, obecne narzędzia zostaną zastąpione nowymi, a część założeń okaże się błędna. Trwałą przewagą pozostaje gotowość do przyjęcia faktów, porzucenia złego kierunku i szybkiego nauczenia się czegoś nowego.
To podejście jest szczególnie aktualne w dobie AI. Wiele firm próbuje dziś budować strategię na podstawie modeli, platform i funkcji, które za kilkanaście miesięcy mogą wyglądać zupełnie inaczej. Dlatego większe znaczenie niż perfekcyjny plan technologiczny może mieć tempo eksperymentowania, rozmowy z klientami i gotowość do zmiany produktu.
Chaos może być okazją, ale nie daje gwarancji
Zachęta do zakładania firm pojawia się w momencie, który trudno nazwać spokojnym. Gospodarka pozostaje pod presją, konflikty geopolityczne wpływają na rynki, a AI błyskawicznie zmienia reguły konkurencji. Kevin O’Leary, inwestor znany z programu „Shark Tank”, argumentuje jednak, że właśnie okresy chaosu często są najlepszym czasem na start. Korekty gospodarcze tworzą nowe potrzeby i zmuszają rynek do poszukiwania alternatyw.
W Stanach Zjednoczonych tę gotowość do działania widać w statystykach. W pierwszej połowie 2026 r. złożono rekordowe 3,23 mln wniosków o rejestrację działalności gospodarczej, o 12,1% więcej niż rok wcześniej. Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorczość stała się prostą drogą do sukcesu. Dane amerykańskiego Bureau of Labor Statistics pokazują, że niemal połowa firm nie przetrwa pierwszych pięciu lat.
Dlatego optymizm Huanga warto połączyć z radą Jeffa Bezosa. Założyciel Amazona zachęca młodych ludzi, by przed uruchomieniem własnego biznesu zdobyli doświadczenie w dobrze zarządzanej firmie. Można tam nauczyć się rekrutacji, podejmowania decyzji i budowania standardów operacyjnych. Czas poświęcony na naukę w silnej organizacji może zmniejszyć liczbę kosztownych błędów.
Polski kontekst jest podobny, choć skala kapitału i dostęp do globalnych klientów są mniejsze niż w USA. AI pozwala polskim założycielom szybciej przygotować prototyp, wejść na rynki zagraniczne, automatyzować obsługę i prowadzić marketing w kilku językach. Jednocześnie startupy nadal mierzą się z ostrożnym finansowaniem, kosztami regulacyjnymi i niedoborem doświadczonych menedżerów wzrostu. Przewagą może być więc nie sam pomysł, lecz szybkie testowanie sprzedaży, kontrola kosztów i budowanie firmy od początku z myślą o ekspansji poza Polskę.
Najważniejszy przekaz Huanga nie brzmi więc: „będzie łatwo”. Brzmi raczej: nie trzeba znać całej drogi, by zrobić pierwszy krok. W czasach, gdy narzędzia technologiczne są szerzej dostępne niż kiedykolwiek, większym zagrożeniem od niedoskonałego startu może być wielomiesięczne czekanie na idealny moment, który nigdy nie nadejdzie.
Czytaj też: Nie gadżet dla seniora, ale infrastruktura państwa. Edyta Kocyk o przyszłości teleopieki [WYWIAD]
