LinkedIn dał jej biznes za 45 tys. zł miesięcznie. Zaczęła od jednego prostego spostrzeżenia

Brandi Dunham (na zdjęciu) prowadzi ciekawy biznes na LinkedIn Brandi Dunham (na zdjęciu) prowadzi ciekawy biznes na LinkedIn
Brandi Dunham (na zdjęciu) prowadzi ciekawy biznes na LinkedIn

Brandi Dunham zauważyła, że wielu przedsiębiorców i menedżerów ma zaniedbane profile na LinkedInie, choć dysponuje wiedzą, która mogłaby przyciągać klientów. Zaczęła pisać posty za 300 dolarów miesięcznie, a po kilku latach jej dodatkowy biznes przynosi od 9 do 12 tys. dolarów (ok. 45 tys. zł) miesięcznie.

  • Pomysł narodził się z obserwacji, że zapracowani liderzy mają coś do powiedzenia, ale nie mają czasu, by regularnie publikować
  • Start kosztował mniej niż 50 dolarów, a pierwszych klientów Dunham zdobyła dzięki spersonalizowanym wiadomościom na LinkedInie
  • Najważniejsze dla rozwoju okazały się sprawny onboarding, uporządkowany workflow i umiejętność odtwarzania głosu klienta
  • Dziś obsługuje sześciu klientów, którzy płacą od 1,2 do 2,5 tys. dolarów miesięcznie

Gdy Dunham rozpoczynała działalność w 2022 r., pracowała jako marketing managerka w firmie Action Window Tinting w Las Vegas. Odpowiadała za rozpoznawalność marki i treści do mediów społecznościowych. Pisanie w imieniu innych nie było więc dla niej nową kompetencją. Nowe było dostrzeżenie, że można ją sprzedawać bezpośrednio menedżerom i właścicielom firm.

Podczas pracy z klientami i udziału w wydarzeniach branżowych Dunham regularnie trafiała na profile doświadczonych przedsiębiorców, które były puste albo nieaktualizowane od lat. Ich właściciele mieli wiedzę, historie i opinie, ale nie mieli czasu lub ochoty, by przekładać je na posty. Kiedy jeden z nich poprosił ją o kilka publikacji, wyceniła miesiąc współpracy na 300 dolarów. Klient otrzymał trzy zapytania biznesowe bezpośrednio dzięki tym treściom. To przekonało ją, że nie chodzi o jednorazową przysługę, ale o konkretną potrzebę rynkową.

Koszt wejścia był niemal symboliczny. Dunham wykupiła LinkedIn Premium Career za 29,99 dolara miesięcznie i Canva Pro za około 15 dolarów, aby przygotować prostą ofertę. Łącznie wydała mniej niż 50 dolarów. Następnie stworzyła listę 20 menedżerów z branż, które znała: nieruchomości, marketingu i usług profesjonalnych. Każdemu wysłała krótką, spersonalizowaną wiadomość i zaproponowała bezpłatny post próbny. Odpowiedziało sześć osób, a dwie zostały klientami w ciągu pierwszych dwóch tygodni.

Dunham nie sprzedawała wyłącznie „pisania postów”, lecz większą widoczność lidera i szansę na nowe rozmowy biznesowe.

Sprawdź też: Jensen Huang: dziś jest najlepszy moment w historii, by założyć firmę. „Jak trudne może to być?”

Ghostwriter musi być trochę pisarzem, a trochę terapeutą

Największym wyzwaniem nie jest samo pisanie, lecz wejście w zawodową tożsamość drugiej osoby. Tekst powinien brzmieć tak, jakby powstał bezpośrednio w głowie prezesa lub eksperta. Musi odtwarzać sposób myślenia, rytm zdań i ulubione sformułowania.

Dunham przekonała się, że wielu klientów nie potrafi opisać własnego stylu. Jeden z menedżerów przez kilka tygodni odrzucał kolejne wersje, ale nie umiał wyjaśnić, co mu przeszkadza. Dopiero później odkryła, że naturalnie używa bardzo krótkich, mocnych zdań i nie znosi korporacyjnych sformułowań. Jej zdaniem osoba wykonująca ten zawód musi być więc częściowo pisarzem, a częściowo terapeutą. Samo układanie słów bywa łatwiejszą połową pracy.

Na początku Dunham traciła dużo czasu na poznawanie nowych klientów. Informacje zbierała w mailach, zadawała podobne pytania i potrzebowała dwóch–trzech tygodni, by uchwycić głos danej osoby. Po ośmiu miesiącach stworzyła jeden dokument onboardingowy. Pyta w nim m.in. o grupę docelową, marki podziwiane przez klienta, tematy, z którymi chce być kojarzony, zakazane słowa oraz przykłady lubianych treści. Dzięki temu skróciła wdrożenie do czterech–pięciu dni.

Znaczenie procesów ujawniło się również po poważnym błędzie. Dunham opublikowała post na profilu niewłaściwego klienta. Tekst o strategiach przejmowania nieruchomości pojawił się na koncie konsultanta marketingowego. Usunęła publikację, zadzwoniła do klienta, przyjęła odpowiedzialność i przygotowała bezpłatnie trzy dodatkowe posty. Następnie rozdzieliła klientów na osobne przestrzenie w Notion i wprowadziła podwójny etap kontroli. Klient pozostał z nią jeszcze przez dwa lata.

Od 300 dolarów do sześciocyfrowego przychodu rocznie

Stałe przychody pojawiły się po około pięciu miesiącach. Początkowo współprace były nieregularne, ale w trzecim miesiącu Dunham miała już trzech płacących klientów. Podstawowy pakiet ośmiu postów kosztował 300 dolarów. Po sześciu miesiącach cena wzrosła do 800 dolarów, gdy pojawiły się polecenia i pierwsze wyniki, które można było pokazać zainteresowanym.

Obecnie Dunham obsługuje sześciu klientów. Każdy płaci od 1,2 do 2,5 tys. dolarów miesięcznie, zależnie od zakresu obejmującego posty, artykuły i okazjonalne newslettery. Miesięczny przychód wynosi od 9 do 12 tys. dolarów, a rocznie dodatkowa działalność generuje około 110–120 tys. dolarów ponad pensję z etatu.

Jej historia jest też lekcją wyceny pracy. Najważniejsza rada Dunham brzmi: podnoś stawki, zanim poczujesz się na to gotowy. Sama zbyt długo pozostawała przy cenie 300 dolarów. Gdy wysłała ofertę na 800 dolarów, klient zaakceptował ją tego samego dnia. Dziś zaleca usługodawcom, by dodali 40% do obecnej stawki i przedstawili nową cenę kolejnemu potencjalnemu klientowi bez przepraszania i nadmiernego tłumaczenia.

W Polsce podobny model może rozwijać się szczególnie wokół LinkedIna, gdzie coraz więcej prezesów, partnerów firm doradczych, ekspertów technologicznych i właścicieli MŚP próbuje budować markę osobistą. Problem jest podobny. Liderzy mają wiedzę, lecz brakuje im czasu, regularności i redakcyjnego warsztatu. Szansą dla ghostwriterów nie jest masowa produkcja treści, ale specjalizacja branżowa, znajomość języka klienta i powiązanie publikacji z celami biznesowymi.

Dunham obserwuje, jak przygotowane przez nią posty inicjują rozmowy i otwierają klientom nowe możliwości, podczas gdy jej nazwisko pozostaje poza kadrem. Ta niewidoczność jest istotą usługi: dobry ghostwriter tworzy treści, pod którymi klient może podpisać się bez wahania.

Czytaj też: Dyplom z bycia influencerem. Amerykańska uczelnia uruchamia nową ścieżkę edukacji

REKLAMA