Sztuczna inteligencja ogranicza liczbę prostych stanowisk na start, ale zarazem otwiera drogę do budowania firm z minimalnym zespołem. Dla młodych pracowników oznacza to wybór: albo zostać ekspertem w trudnej do zastąpienia dziedzinie, albo wszechstronnym generalistą, który łączy technologię, wiedzę i relacje z ludźmi.
- Firmy coraz częściej szukają specjalistów z konkretnymi kompetencjami AI, a nie osób o ogólnym profilu
- Narzędzia generatywne obniżają koszty przedsiębiorczości i sprzyjają powstawaniu jednoosobowych firm
- Gen Z może postawić na głęboką specjalizację albo rozwijać profil „general-purpose nerda”
- Najbardziej odporne na automatyzację będą role wymagające osądu, syntezy informacji i kontaktu z ludźmi
Dla młodych wybierających dziś ścieżkę zawodową rzeczywistość może wyglądać jednocześnie jak epoka ogromnych możliwości i początek trudnego okresu. Z jednej strony maleje liczba tradycyjnych stanowisk juniorskich w korporacjach. Część prostych zadań przejmuje AI, a praca zdalna ogranicza potrzebę zatrudniania początkujących pracowników, którzy wcześniej uczyli się zawodu pod okiem bardziej doświadczonych kolegów. Znika więc klasyczny punkt wejścia do kariery: stanowisko pozwalające zdobywać doświadczenie podczas wykonywania powtarzalnych obowiązków.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Z drugiej strony gospodarka potrzebuje pracowników technicznych i wykwalifikowanych specjalistów. Rozbudowa centrów danych, sieci energetycznych i infrastruktury telekomunikacyjnej zwiększa popyt na elektryków, techników oraz inżynierów. Jednocześnie baby boomers przechodzą na emeryturę, a spadek dzietności zmniejsza liczbę młodych pracowników.
Firma analityczna Lightcast przewidywała, że Stany Zjednoczone mogą stanąć przed największym niedoborem pracowników w swojej historii. Georgetown University oszacował natomiast, że do 2032 r. amerykańska gospodarka będzie potrzebowała 5,25 mln dodatkowych osób z wykształceniem lub kwalifikacjami wykraczającymi poza szkołę średnią. Bez zwiększenia skali kształcenia niedobory kompetencji mogą objąć 171 zawodów.
Problemem nie musi być więc brak pracy, lecz niedopasowanie. Firmy będą miały wakaty, ale kandydaci mogą nie mieć umiejętności potrzebnych do ich obsadzenia. W tej luce może rozstrzygnąć się przyszłość wielu przedstawicieli Gen Z.
AI premiuje wąskich specjalistów
Ekonomista Ed Yardeni zwraca uwagę na rosnącą liczbę ofert w usługach profesjonalnych i biznesowych. Jego zdaniem to sygnał, że przedsiębiorstwa poszukują specjalistycznych kompetencji niezbędnych do wdrażania sztucznej inteligencji. Największy wzrost liczby wakatów odnotowały przy tym najmniejsze firmy, zatrudniające od jednej do dziewięciu osób.
Może to świadczyć o nowej fali przedsiębiorczości. AI obniża koszt tworzenia produktu, obsługi klienta, marketingu, analizy danych czy programowania. Jedna osoba może dziś wykonać pracę, która wcześniej wymagała zespołu. Powstaje więc więcej mikrofirm, choć nie oznacza to łatwiejszego dostępu do zatrudnienia — firmy potrzebują kandydatów o konkretnych kwalifikacjach.
Yardeni wskazuje na gwałtowny wzrost udziału ofert technologicznych wymagających znajomości AI. W czerwcu dotyczyło to już 75% ogłoszeń, w porównaniu do 67% w marcu. W skali roku był to wzrost o 178%. Najszybciej rozwijają się kompetencje związane z agentową sztuczną inteligencją, odpowiedzialnym wykorzystaniem AI i infrastrukturą potrzebną do działania modeli.
W takim otoczeniu ogólny dyplom i podstawowa znajomość narzędzi mogą nie wystarczyć. Firmy chcą osób, które potrafią wdrożyć konkretny system, zaprojektować proces, zabezpieczyć dane, ocenić ryzyko regulacyjne albo połączyć modele AI z architekturą przedsiębiorstwa. Wąska specjalizacja staje się więc jedną z najbardziej racjonalnych strategii kariery.
Działa tu zarazem paradoks Jevonsa. Gdy technologia zwiększa efektywność i obniża koszt zadania, całkowity popyt na usługę może wzrosnąć. AI może usuwać część stanowisk, ale równocześnie tworzyć nowe zastosowania, firmy i zawody. Pytanie brzmi nie tyle, czy praca pozostanie, lecz kto będzie umiał ją wykonywać.
Sprawdź też: Dyplom z bycia influencerem. Amerykańska uczelnia uruchamia nową ścieżkę edukacji
„General-purpose nerd” jako zawód przyszłości
Inną strategię proponuje Simon Johnson, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i profesor MIT. Jego zdaniem młodzi mogą wybrać nie tylko głęboką specjalizację, ale również rolę wszechstronnego „general-purpose nerda” – osoby, która szybko uczy się technologii, lecz nie ogranicza się do obsługi jednego narzędzia.
Taki pracownik w weekend opanowuje najnowszy model AI, na początku tygodnia rozmawia z ludźmi i zbiera informacje, później sięga do starej książki, następnie prowadzi podcast, a na koniec przygotowuje jednostronicową rekomendację dla decydenta. Jego przewagą nie jest pojedyncza umiejętność, lecz integrowanie danych, doświadczeń i perspektyw.
Asystent, którego praca polega wyłącznie na wyszukiwaniu danych, może zostać łatwo zastąpiony przez algorytm. Osoba, która potrafi zrozumieć kontekst, porównać sprzeczne źródła, porozmawiać z ekspertami i przedstawić liderowi gotowe rozwiązanie, staje się znacznie cenniejsza. AI nie usuwa jej roli, ale zwiększa zakres tego, co może zrobić.
Johnson podkreśla też znaczenie nauki języków, podróży i rozmów twarzą w twarz. Gdy dostęp do informacji staje się powszechny, przewagę daje zdolność zadawania trafnych pytań, oceny odpowiedzi i łączenia wiedzy z różnych dziedzin.
Polski rynek pracy stoi przed podobnym wyborem. Firmy potrzebują ekspertów od danych, cyberbezpieczeństwa, automatyzacji, energetyki i infrastruktury, a jednocześnie wielu absolwentów wchodzi na rynek z szerokim, lecz mało praktycznym przygotowaniem. Dla Gen Z oznacza to konieczność wcześniejszego budowania portfolio, zdobywania certyfikatów, pracy projektowej i rozwijania kompetencji komunikacyjnych. Sam dyplom coraz rzadziej będzie przepustką do stabilnej kariery.
Najlepsza strategia może łączyć oba podejścia. Młody pracownik powinien mieć jedną dziedzinę, w której jest naprawdę dobry, oraz zestaw umiejętności pozwalających wykorzystywać AI, rozumieć biznes i współpracować z ludźmi. Przyszłość może należeć do osób o profilu „T” — głębokich w jednym obszarze i wystarczająco szerokich, by poruszać się między technologią, rynkiem i ludzkimi potrzebami.
Czytaj też: Jensen Huang: dziś jest najlepszy moment w historii, by założyć firmę. „Jak trudne może to być?”
