MacKenzie Scott przekazała już ponad 26 mld dol. i zapowiada, że nie przestanie, dopóki „sejf nie będzie pusty”. Jej tempo, prostota działania i zaufanie do organizacji społecznych podważają model filantropii, w którym najbogatsi latami deklarują wielkie cele, ale oddają zaledwie ułamek rosnących fortun.
- MacKenzie Scott rozdała ponad 26 mld dol. w ciągu kilku lat, znacznie szybciej niż większość światowych miliarderów
- Najbogatsze rodziny przekazują na cele społeczne średnio około 1,2% aktywów, mimo że ich majątki stale rosną
- Scott stosuje filantropię opartą na zaufaniu i często przekazuje środki bez szczegółowych ograniczeń dotyczących ich wykorzystania
- Zdaniem ekspertów największą barierą nie jest brak pieniędzy, lecz ostrożność, biurokracja i odkładanie decyzji na później
W świecie miliarderów deklaracje o oddawaniu majątku są częste, ale rzeczywiste tempo filantropii pozostaje zaskakująco wolne. Z badań Bridgespan Group wynika, że rodziny dysponujące aktywami przekraczającymi 500 mln dol. przekazały w 2017 r. na cele społeczne około 1,2% swojego majątku. Gdy analitycy powtórzyli obliczenia dla 2023 r., wynik był niemal identyczny.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
W tym samym czasie fortuny najbogatszych nadal rosły, często w tempie zbliżonym do długoterminowej średniej indeksu S&P 500, wynoszącej około 9% rocznie. Nominalna wartość darowizn mogła się więc zwiększać, ale ich udział w majątku praktycznie stał w miejscu. Jeffrey Bradach, współzałożyciel Bridgespan Group, nazwał to zjawisko „slow philanthropy”, czyli powolną filantropią.
Problem dobrze widać na przykładzie Giving Pledge, inicjatywy zachęcającej miliarderów do przekazania większości majątku na cele dobroczynne. Według Institute for Policy Studies trzy czwarte pierwotnych amerykańskich sygnatariuszy, którzy nadal żyją, wciąż pozostaje miliarderami, a ich łączny majątek od podpisania deklaracji znacząco wzrósł. Spośród 22 zmarłych sygnatariuszy tylko ośmiu zrealizowało zobowiązania.
Melinda French Gates, była żona Billa Gatesa, mówiła, że miliarderzy nie przekazali wystarczająco dużo. Jednocześnie chwaliła Scott, podkreślając, że w jej przypadku czyny są ważniejsze niż publiczne deklaracje.
Scott zrywa z kontrolą i biurokracją
MacKenzie Scott wyróżnia się nie tylko skalą darowizn, ale także sposobem ich przekazywania. W tradycyjnym modelu organizacje społeczne muszą przechodzić długie procesy aplikacyjne, przygotowywać szczegółowe budżety, realizować ściśle określone cele i regularnie raportować wykorzystanie środków. Darczyńcy zachowują dużą kontrolę i często osobiście zatwierdzają decyzje.
Scott działa inaczej. Stosuje filantropię przede wszystkim opartą na zaufaniu. Jej darowizny często nie są obwarowane szczegółowymi warunkami, przez co organizacje mogą same zdecydować, gdzie pieniądze są najbardziej potrzebne. Takie finansowanie pozwala szybciej reagować na kryzysy, rozwijać programy i pokrywać koszty operacyjne.
Przykładem jest Housing Trust Silicon Valley, która pod koniec 2024 r. otrzymała od Scott 30 mln dol. Prezes organizacji Noni Ramos podkreślała, że brak restrykcji umożliwia szybkie i innowacyjne kierowanie pieniędzy tam, gdzie efekt może być największy.
Bradach wskazuje, że najbogatsi traktują filantropię inaczej niż inwestycje. Inwestor akceptuje, że część projektów się nie uda, jeśli kilka przyniesie świetne wyniki. Darczyńcy częściej oczekują niemal pełnej skuteczności i unikają ryzyka, co prowadzi do wielomiesięcznych analiz.
W efekcie organizacja walczy nie tylko z innymi podmiotami o grant, lecz także z najwygodniejszą alternatywą darczyńcy — pozostawieniem pieniędzy na koncie. Dla właściciela fortuny zwłoka nie generuje bezpośredniego kosztu, a kapitał nadal pracuje. Dla organizacji społecznej może oznaczać zamknięty program albo brak pomocy w chwili, gdy ta jest najbardziej potrzebna.
Sprawdź też: Nissan walczy o przetrwanie. Cła i chińska konkurencja kończą erę globalnej motoryzacji
„Nie będę czekać, aż sejf będzie pusty”
Skala testamentowych zapisów dobroczynnych pokazuje, jak silny jest opór przed oddawaniem pieniędzy za życia. W 2025 r. ich wartość w USA osiągnęła rekordowe 62 mld dol. i rosła szybciej niż darowizny żyjących darczyńców. Testament ogranicza psychologiczne bariery, bo nie wymaga natychmiastowego wyboru beneficjentów ani rezygnacji z kontroli nad kapitałem za życia.
Scott przyjęła odwrotną filozofię. W liście do Giving Pledge z 2019 r. pisała, że jej podejście będzie wymagało czasu, wysiłku i troski, ale jednocześnie zadeklarowała, że nie zamierza czekać. Zapowiedziała, że będzie rozdawać majątek, aż „sejf będzie pusty”. To zdanie stało się symbolem nowego podejścia. Jakiego? Pieniądze nie mają być wiecznie zarządzanym dziedzictwem, lecz narzędziem, które powinno zostać użyte możliwie szybko.
Bradach nazywa ją najbardziej hojną indywidualną filantropką tego stulecia. Ważne jest jednak nie tylko to, ile przekazała, ale jak definiuje sam majątek. W jej narracji fortuna nie jest wyłącznie prywatną własnością ani portfelem inwestycyjnym, lecz zasobem, który powinien wrócić do społeczeństwa. To inne podejście niż model fundacji budowanej na pokolenia, której celem jest utrzymanie kapitału i finansowanie grantów z corocznych zysków.
Polski kontekst także jest istotny. W Polsce filantropia największych fortun częściej przyjmuje formę fundacji rodzinnych, sponsoringu, jednorazowych akcji lub programów CSR niż szybkich, dużych i nieograniczonych darowizn. Organizacje społeczne nadal muszą drobiazgowo uzasadniać wydatki, choć często najlepiej wiedzą, gdzie środki przyniosą największy efekt. Model Scott mógłby być inspiracją dla polskich przedsiębiorców, którzy chcą przejść od wizerunkowej dobroczynności do realnego wpływu.
Historia MacKenzie Scott pokazuje, że obecny system premiuje ostrożność, odwlekanie decyzji i zachowywanie kapitału. Jeśli najbogatsi chcą rozwiązywać problemy społeczne, muszą zaakceptować ryzyko i zaufać organizacjom.
Scott nie stworzyła kolejnej deklaracji ani wieloletniej strategii opartej na odległych celach. Zaczęła przekazywać pieniądze szybko, na dużą skalę i bez potrzeby kontrolowania każdego szczegółu.
Czytaj też: IKEA nie zwalnia ludzi przez AI. Przesuwa ich tam, gdzie bot nie wystarcza
