Kosmos staje się nową Doliną Krzemową. IPO SpaceX otwiera rynek startupom

Zespół startupu Cosmoserve Space opracowuje robota do zbierania kosmicznych śmieci / Fot. Cosmoserve Space Zespół startupu Cosmoserve Space opracowuje robota do zbierania kosmicznych śmieci / Fot. Cosmoserve Space
Zespół startupu Cosmoserve Space opracowuje robota do zbierania kosmicznych śmieci / Fot. Cosmoserve Space

Debiut giełdowy SpaceX nie tylko przeszedł do historii jako największe IPO na świecie. Zdaniem inwestorów może też rozpocząć nowy etap komercjalizacji przestrzeni kosmicznej, w którym obok rządów i wielkich koncernów coraz większą rolę będą odgrywać młode firmy rozwijające technologie orbitalne, robotykę, energetykę, farmację i infrastrukturę dla przyszłej gospodarki poza Ziemią.

  • SpaceX pozyskał w czerwcowym IPO około 85,7 mld dol., wyceniając akcje na 135 dol. za sztukę
  • Globalne finansowanie firm kosmicznych osiągnęło w pierwszym kwartale rekordowe 7,95 mld dol.
  • Startupy rozwijają nie tylko rakiety i satelity, ale też energetykę, roboty, hotele księżycowe i centra obliczeniowe na orbicie
  • Inwestorzy zaczynają postrzegać sektor kosmiczny jako mniej ryzykowny i zdolny do tworzenia miliardowych spółek

SpaceX pozyskał w czerwcu około 85,7 mld dol., przeprowadzając największą ofertę publiczną w historii. Akcje spółki zostały wycenione na 135 dol., choć później ich kurs spadł do około 110 dol. wraz z pogorszeniem nastrojów na giełdach. Dla rynku ważniejszy od krótkoterminowych notowań może się jednak okazać sam efekt debiutu.

Przez dekady kosmos pozostawał domeną państwowych agencji, wojska i największych firm przemysłowych. SpaceX udowodnił jednak, że prywatna firma może wejść na ten kapitałochłonny rynek, zbudować skalowalny biznes i przekonać inwestorów, że działalność poza Ziemią może generować realne zwroty.

Widać to już w danych. Według Seraphim Space globalne finansowanie firm z sektora kosmicznego osiągnęło w pierwszym kwartale rekordowe 7,95 mld dol. Było to niemal dwa razy więcej niż 3,93 mld dol. zainwestowane w poprzednich trzech miesiącach. W ciągu kwartału inwestorzy sfinalizowali 159 transakcji, a w ujęciu 12-miesięcznym ich liczba wzrosła do rekordowych 654.

Keval Desai, założyciel funduszu Shakti VC, porównuje wpływ IPO SpaceX do giełdowego debiutu Amazona w 1997 r. Wcześniej e-commerce był traktowany jako niszowy eksperyment. Sukces Amazona sprawił, że inwestorzy i przedsiębiorcy zaczęli postrzegać handel internetowy jako ogromny rynek. Podobny mechanizm może zadziałać dziś w sektorze kosmicznym.

Sprawdź też: Rynek pracy na wstecznym. Utrata etatów bez wzrostu bezrobocia

Nie tylko rakiety: energia, farmacja i komputery na orbicie

Najważniejsza zmiana polega na tym, że kosmiczny biznes przestaje być utożsamiany wyłącznie z wynoszeniem satelitów i budową rakiet. Wokół podstawowej infrastruktury powstają nowe kategorie usług i produktów.

Beyond Reach Labs pracuje nad panelami słonecznymi przeznaczonymi do działania w kosmosie. Konstrukcja ma rozkładać się z rozmiaru stołu jadalnego do powierzchni porównywalnej z boiskiem piłkarskim. Galactic Resource Utilization Space chce natomiast zbudować pierwszy hotel na Księżycu. Inne firmy rozwijają technologie komunikacyjne, produkcję leków w mikrograwitacji, przetwarzanie danych na orbicie i rozwiązania do obsługi infrastruktury księżycowej.

Takie projekty jeszcze niedawno wyglądały jak science fiction. Dziś fundusze analizują je jak nowe rynki, między innymi dzięki spadkowi kosztów transportu. Rakiety wielokrotnego użytku SpaceX pomogły obniżyć koszt wynoszenia masy w przestrzeń kosmiczną aż o 95% od 2008 r. Rozwija się też łańcuch dostaw związany ze startami, przez co młode firmy nie muszą budować całej infrastruktury od podstaw.

Shakti VC przez ostatnich pięć lat przeznaczył około 10% portfela na technologie kosmiczne. Desai spodziewa się, że w kolejnych latach udział ten wzrośnie do 25–30%. Kosmos przestaje więc być dodatkiem do portfela, a staje się jednym z głównych obszarów poszukiwania przyszłych liderów rynku.

Jedną z inwestycji funduszu jest indyjski Cosmoserve Space, założony przez Chiranjeeviego Phanindrę, byłego naukowca Indyjskiej Organizacji Badań Kosmicznych. Firma rozwija robotyczny statek do przechwytywania i usuwania kosmicznych śmieci, w tym tysięcy nieaktywnych satelitów zagrażających operacjom na orbicie.

Robot Cosmoserve ma miękkie „płatki” inspirowane muchołówką, które mają oplatać obiekty o różnych kształtach. Według założyciela system może usuwać odpady dziesięć razy taniej niż konkurencyjne rozwiązania. Pierwszy test odbył się w lipcu na pokładzie rakiety Vikram-1, pierwszego prywatnie skonstruowanego indyjskiego pojazdu orbitalnego. Mechanizm nie rozłożył się zgodnie z planem, ale firma zebrała dane potrzebne do poprawy konstrukcji.

Wielki rynek, ale również wielkie bariery

Kosmiczny boom nie oznacza, że inwestowanie w ten sektor stało się łatwe. Startupy potrzebują wysoko wyspecjalizowanych inżynierów, a pula ekspertów jest ograniczona. Muszą też poruszać się w skomplikowanym otoczeniu prawnym, obejmującym regulacje krajowe i międzynarodowe.

Problemem pozostaje również dostęp do kapitału. Wiele projektów wymaga wieloletnich prac, testów w ekstremalnych warunkach i kosztownych misji demonstracyjnych, zanim pojawią się przychody. To model trudniejszy dla funduszy niż np. rozwój aplikacji internetowej. IPO SpaceX zmienia jednak psychologię rynku. Pokazuje, że cierpliwy kapitał może zostać wynagrodzony, a firmy kosmiczne mogą osiągać skalę największych spółek technologicznych.

Phanindra przyznaje, że po debiucie SpaceX rozmowy z inwestorami stały się łatwiejsze. Kosmos jest postrzegany jako mniej ryzykowny niż rok wcześniej. Cosmoserve, działający od sierpnia 2025 r., zebrał 3,17 mln dol. w rundzie pre-seed, a niedawno zamknął kolejne finansowanie zalążkowe.

Polska również ma podstawy, by skorzystać na tej zmianie. Krajowe firmy budują podzespoły satelitarne, oprogramowanie, systemy obserwacji Ziemi i technologie robotyczne, a polscy inżynierowie uczestniczą w misjach Europejskiej Agencji Kosmicznej. Największą szansą może być nie konkurowanie w budowie rakiet, lecz specjalizacja w sensorach, analizie danych, autonomii, cyberbezpieczeństwie i serwisowaniu urządzeń na orbicie.

Jeśli trend się utrzyma, najbliższa dekada może przynieść setki nowych spółek, które potraktują przestrzeń kosmiczną nie jako miejsce pojedynczych misji, lecz jako środowisko prowadzenia biznesu. Jak podkreśla Desai, do globalnego rynku adresowalnego została właśnie dodana ogromna nowa przestrzeń. Polem gry nie jest już wyłącznie Ziemia.

Czytaj też: Pochwały zamiast awansu. Cztery pytania, które pokażą, czy twoja praca naprawdę rozwija karierę

REKLAMA