Ray Dalio ostrzega przed pęknięciem bańki AI i „głodem gotówki”

Ray Dalio Ray Dalio
Ray Dalio

Sztuczna inteligencja może zmienić gospodarkę, a mimo to okazać się rozczarowującą inwestycją dla części akcjonariuszy. Ray Dalio ostrzega, że rosnące zadłużenie, droższy pieniądz i potrzeba zamiany papierowych fortun na gotówkę przybliżają rynek do niebezpiecznego momentu. Jego diagnoza dotyczy finansowania boomu, a nie przydatności samej technologii.

  • Założyciel Bridgewater uważa, że rynek AI wykazuje cechy klasycznej bańki inwestycyjnej
  • Wzrost kosztu finansowania może utrudnić realizację wielkich projektów infrastrukturalnych
  • Wysoka wycena akcji nie oznacza, że ich właściciel dysponuje równie dużą gotówką
  • Ostrzeżenie Dalio opisuje możliwy mechanizm przeceny, lecz nie wyznacza terminu jej wystąpienia

Podczas Forbes Global CEO Conference w Singapurze 7 października Dalio nazwał sytuację wokół sztucznej inteligencji klasyczną bańką. Zwrócił uwagę na kwoty pożyczane na rozwój sektora i presję na wzrost stóp procentowych. W jego ocenie rynek zbliża się do fazy, w której takie napięcia mogą wywołać pęknięcie. Warto podkreślić, że jest to ocena inwestora, a nie przesądzony scenariusz.

Mechanizm jest łatwy do przeoczenia w okresie rekordowych kursów. Centrum danych trzeba zbudować, wyposażyć w procesory i zasilić energią, zanim zacznie przynosić oczekiwane wpływy. Gdy część kosztów pokrywa dług, firma musi obsługiwać zobowiązania niezależnie od tempa pozyskiwania klientów. Im droższe nowe finansowanie, tym wyższą rentowność powinien osiągnąć projekt, aby uzasadnić nakłady.

Podwyżki stóp nie zwiększają natychmiast kosztu każdej pożyczki. Przy stałym oprocentowaniu ich wpływ może ujawnić się przy refinansowaniu. Inne możliwości ma rentowny gigant inwestujący bieżące wpływy, a inne firma uzależniona od kolejnych rund kapitału.

Droższy pieniądz oddziałuje także na bardzo wysokie wyceny. Zyski oczekiwane za wiele lat mają dziś mniejszą wartość, jeśli inwestor żąda wyższej stopy zwrotu. Spółka może rozwijać technologię zgodnie z planem, a mimo to doświadczyć spadku kursu. Cena akcji odzwierciedla koszt czekania na przyszły dochód.

Czytaj też: Ameryka stawia biliony na AI i już płaci za to wyższe rachunki

Papierowy miliard trudno wydać

Drugi element ostrzeżenia Dalio dotyczy płynności. Majątek liczony według ceny akcji nie jest saldem rachunku bankowego. Właściciel dużego pakietu może być miliarderem według notowań, ale aby sfinansować wydatek, musi uzyskać gotówkę. Sprzedaż akcji wymaga znalezienia kupujących, a ich zainteresowanie po dotychczasowej cenie nie jest nieograniczone.

Na spokojnym rynku pojedyncza transakcja może nie mieć większego znaczenia. Sytuacja zmienia się, jeśli wiele osób chce sprzedać równocześnie. Aby przyciągnąć nowych nabywców, cena może spaść. Niższy kurs zmniejsza następnie wycenę pozostałych pakietów, również tych, których nikt jeszcze nie sprzedał. W ten sposób część papierowego bogactwa znika bez wypłaty odpowiadającej mu sumy.

Dalio wymienił podatki majątkowe jako potencjalny bodziec do sprzedaży aktywów. Nie zapowiedział konkretnej zmiany przepisów. O wpływie takich obciążeń decydują skala zobowiązań, terminy płatności i możliwość zdobycia gotówki z innych źródeł.

Ryzyko dodatkowo rośnie, gdy giełdowy optymizm skupia się w wąskiej grupie spółek. Wtedy różne portfele mogą zależeć od podobnych założeń: szybkiego wzrostu popytu na AI, utrzymania marż i dostępności kapitału. Rozczarowanie jednym z tych elementów może wywołać reakcję szerszą niż wynikałoby z problemów pojedynczej firmy.

Czytaj też: Majątek miliarderów nigdy nie był tak skoncentrowany

Technologia musi jeszcze zarobić na oczekiwania

Z ostrzeżenia Dalio nie wynika, że AI przestanie być użyteczna. Między sukcesem technologicznym a zwrotem dla akcjonariusza istnieje kilka etapów. Produkt musi zdobyć odbiorców, cena powinna pokrywać koszty, a zysk uzasadniać kwotę zapłaconą za akcje. Nawet szybko rosnąca sprzedaż może rozczarować, jeśli wycena zakładała jeszcze lepsze wyniki.

Infrastruktura stwarza dodatkowe napięcie. Firmy budują moce obliczeniowe z wyprzedzeniem, bo obawiają się, że brak zasobów odbierze im klientów. Jeżeli popyt okaże się słabszy od założeń, zostają z wysokimi kosztami. Jeżeli usługi AI szybko tanieją, mogą potrzebować znacznie większego wolumenu sprzedaży, aby osiągnąć zakładane wpływy. To możliwe scenariusze ekonomiczne, a nie prognoza nieuchronnej straty.

Dla polskich inwestorów posiadających globalne fundusze lub ETF-y temat nie kończy się na Wall Street. Udział amerykańskich gigantów może oznaczać ekspozycję na te same oczekiwania wobec AI w kilku produktach jednocześnie. Wynik liczony w złotych zależy również od kursów walut, więc zagraniczna dywersyfikacja nie usuwa ryzyka wspólnego spadku wycen.

Dla firm kupujących AI opłacalność wdrożenia lepiej mierzyć kosztem obsłużonej sprawy, oszczędzonym czasem i liczbą błędów niż wyceną dostawcy. Rosnący kurs producenta nie dowodzi korzyści po stronie klienta.

Dalio nie wskazuje daty przesilenia. Koncentruje się na chwili, w której obietnice dochodów spotykają się z potrzebą gotówki. Wtedy okaże się, które firmy finansują rozwój własnymi wynikami, a które zależą od optymizmu rynku.

REKLAMA