Polacy chwalą rodzime palarnie, ale do koszyka wrzucają Jacobs. Badanie odsłania kawową prawdę

Jak naprawdę pijemy kawę — i gdzie nasze deklaracje rozjeżdżają się z portfelem / Fot. Mat. własne/OpenAI Jak naprawdę pijemy kawę — i gdzie nasze deklaracje rozjeżdżają się z portfelem / Fot. Mat. własne/OpenAI
Jak naprawdę pijemy kawę — i gdzie nasze deklaracje rozjeżdżają się z portfelem / Fot. Mat. własne/OpenAI

Deklarujemy, że wolimy kawę od rodzimych palarni, płacimy coraz więcej za lepsze ziarno i kupujemy droższe ekspresy. Ale gdy trzeba wymienić z pamięci konkretną markę, i tak najczęściej pada Jacobs. Nowe badanie na ponad tysiącu polskich kawoszy pokazuje, jak naprawdę pijemy kawę — i gdzie nasze deklaracje rozjeżdżają się z portfelem.

  • 35% Polaków deklaruje, że woli kawę z polskiej palarni niż od międzynarodowego koncernu, ale wskazując konkretną markę w dwóch trzecich przypadków wymienia zagraniczne firmy
  • Osoby pijące kawę ziarnistą wydają na nią miesięcznie czterokrotnie więcej niż fani kawy rozpuszczalnej
  • Automatyczny ekspres ciśnieniowy to marzenie prawie dwóch trzecich planujących zakup nowego sprzętu, a „punktem równowagi” cenowej są okolice 2750 zł
  • Kawę mleczną ze spienionym mlekiem regularnie robi w domu tylko co trzeci Polak, choć poza domem zamawia ją dwa razy więcej osób

Kawa to dla nas codzienność w dosłownym sensie. Z badania wynika, że blisko trzy czwarte respondentów sięga po nią przynajmniej raz dziennie, a 96% przygotowuje ją w domu. Coraz częściej gotowi jesteśmy też dopłacić do jakości — ponad jedna trzecia badanych zgadza się, że warto zapłacić więcej za lepszą kawę. Mediana domowych wydatków to 45 zł miesięcznie, ale średnia sięga już 80 zł, bo rynek wyraźnie rozwarstwia grupa wydająca znacznie więcej.

Deklaracje kontra koszyk

I tu zaczyna się najciekawszy paradoks. Aż 35% badanych podpisuje się pod zdaniem, że woli kawę z polskiej palarni niż od globalnego koncernu. Brzmi jak dobra wiadomość dla rodzimych producentów? Problem w tym, że gdy tych samych ludzi poproszono o wskazanie konkretnej marki, którą kupują, obraz się odwraca. Liderem pozostaje Jacobs, wymieniany przez ponad co piątego odpowiadającego, a podium uzupełniają kolejne zagraniczne firmy — Lavazza, Tchibo i MK Café. Marki kojarzone z małymi palarniami pojawiają się rzadko.

To klasyczna luka między deklaracją a zachowaniem. Sympatia do „polskiego, świeżo palonego” jest rzeczywista, ale w sklepowej rzeczywistości wygrywa rozpoznawalność, dostępność na półce i przyzwyczajenie.

Dla rodzimych palarni to sygnał podwójny: fundament pod komunikację już istnieje, lecz wąskim gardłem pozostaje dystrybucja i budowanie znajomości konkretnych nazw.

Walka na cenę z gigantem pokroju Jacobsa jest z góry przegrana — przewaga leży gdzie indziej. Konkretnie w jakości, świeżości i opowieści o pochodzeniu ziarna.

Ciekawie wypada też mapa marek własnych sieci handlowych. W badaniu private labels — jak Bellarom z Lidla czy Cafe Crema z Biedronki — zebrały łącznie niecałe 15% wskazań. To jednak wyraźnie mniej, niż wynosi ich udział w sprzedaży, bo w pytaniu otwartym po prostu trudniej przypomnieć sobie markę sklepową niż tę „prawdziwą”.

Sprawdź też: Ile naprawdę wydajemy na kawę — i kto wydaje najwięcej

Ekspres za 2750 zł

Drugi wyraźny trend to sprzęt. Wśród osób planujących zakup nowego urządzenia niemal dwie trzecie wskazuje automatyczny ekspres ciśnieniowy typu bean-to-cup — to on stał się domyślnym marzeniem polskiego kawosza. Widać też kierunek migracji. Spora część użytkowników ekspresów kapsułkowych jako następny sprzęt rozważa właśnie automat. Medianowa cena posiadanego dziś automatu to 2750 zł, co plasuje „punkt równowagi” rynku w przedziale 2–3,5 tys. zł, zgodnym z najpopularniejszymi modelami.

Skala popytu też robi wrażenie: blisko 15% badanych aktywnie planuje zakup nowego sprzętu w ciągu roku, a kolejne 23% kupi go „przy okazji”.

W deklaracjach daje to niemal 38% rynku, choć konwersje bywają kilkukrotnie niższe — i tak jednak zostaje spore okno dla promocji świątecznych i wiosennych.

Przy wyborze ekspresu liczy się przede wszystkim jedno: jakość kawy w filiżance wskazuje jako najważniejszą ponad 60% badanych. Marka producenta, wygląd czy zaawansowane funkcje lądują na końcu listy — to od strony marketingu istotna wskazówka, że efektowne dodatki sprzedają się gorzej niż obietnica smaku.

Najmocniej portfele otwiera jednak nie sprzęt, lecz rodzaj kawy. Osoby pijące kawę ziarnistą wydają miesięcznie około czterokrotnie więcej niż użytkownicy kawy rozpuszczalnej.

To właśnie ten segment — niemal 29% próby w badaniu — jest największą pojedynczą dźwignią wartości na rynku i naturalnym kierunkiem, w którym sieci przesuwają półkę kosztem wycofującej się kawy instant.

Na obrzeżach głównego nurtu widać nisze z potencjałem. Kawę specialty regularnie kupuje niespełna 6% badanych, ale w największych miastach odsetek ten rośnie do blisko 9%. Specialty koncentruje się przy tym pokoleniowo — najmocniej w grupach 25–44 lata. Swoją niszę ma również kawa bezkofeinowa: pije ją regularnie lub okazjonalnie blisko 17% badanych, a kolejne 15% deklaruje, że chciałoby spróbować, co czyni z decaf jeden z najbardziej zaniedbanych segmentów rynku.

Subskrypcją kawy z dostawą interesuje się co dziesiąty Polak, choć korzysta z niej wciąż promil. Jest też domowa luka cappuccino: kawę mleczną ze spienionym mlekiem robi u siebie tylko co trzeci badany, mimo że poza domem zamawia ją dwa razy więcej osób.

Badanie CAWI zrealizowała agencja badawcza BGR Quantic na próbie 1118 konsumentów kawy w Polsce (kwiecień 2026), z kontrolą kwot dla płci, wieku i wielkości miejscowości. Pełny raport z badania dostępny jest na stronie Business Growth Review.

REKLAMA