Polacy masowo wybierają „bezpieczne” oprocentowanie i obawiają się powtórki z frankami, choć coraz młodsze pokolenie nie pamięta już, czego właściwie miałoby się bać.
Na rynku kredytów hipotecznych dominującym wyborem stało się oprocentowanie okresowo stałe — gwarantujące niezmienną ratę przez kilka pierwszych lat — które wskazało 52,4% kredytobiorców. Kolejne 22,2% zdecydowało się na oprocentowanie stałe na pięć lat lub dłużej. Oznacza to, że blisko trzy czwarte rynku świadomie ucieka od zmienności. Klasyczne oprocentowanie zmienne, oparte na wskaźnikach WIBOR lub WIRON, wybrało już tylko 20,5% kredytobiorców.
To odwrócenie wieloletniego standardu. Jeszcze niedawno zmienna stopa była na polskim rynku domyślnym rozwiązaniem. Dziś stała się opcją mniejszościową. Stabilność raty — nawet okupiona wyższym jej poziomem — wygrała z tańszym, ale nieprzewidywalnym kredytem. Co za tym stoi?
Odpowiedź jest w dużej mierze emocjonalna. Aż 60,6% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że woli płacić wyższą, ale stałą ratę, niż ryzykować gwałtownymi zmianami stóp procentowych. Ponad połowa (51,4%) przyznaje, że na ich decyzję o wyborze oprocentowania wpłynęła historia kredytów frankowych. „Trauma frankowa” nie jest więc publicystycznym sloganem — to mierzalny czynnik kształtujący dziś wybory Polaków, nawet jeśli sami franków nigdy nie mieli.
Trzy czwarte kredytobiorców wybiera przewidywalność raty
Zamiast czterech słupków zastosowany został pierścień udziałów. Pozwala od razu zobaczyć strukturę całego rynku i skalę przewagi oprocentowania stałego lub okresowo stałego.
Tyle że strach przed ryzykiem stopy procentowej jest odczuwany znacznie silniej, niż rozumiany. Choć 60,5% badanych deklaruje, że dobrze rozumie, jak zmiana stóp wpływa na wysokość ich raty, to różnicę między wskaźnikami WIBOR a WIRON potrafi nazwać już tylko 44,7%. Mniej niż połowa rynku rozumie zatem techniczny mechanizm, którego konsekwencji tak bardzo się obawia. Wybór „bezpiecznego” oprocentowania bywa więc decyzją podyktowaną intuicją i lękiem, a nie chłodną kalkulacją.
Obawa nie znika zresztą nawet po wyborze stałej raty. Dlaczego? 52% kredytobiorców wciąż przyznaje, że boi się znaczącego wzrostu stóp procentowych w trakcie spłaty. Ta ostrożność nie jest jednak absolutna. W 2024 r., w oczekiwaniu na zapowiadane obniżki stóp, udział kredytów ze zmiennym oprocentowaniem wśród nowych kredytów chwilowo wzrósł, by w kolejnym roku ponownie opaść. Polacy potrafią więc kalkulować i reagować na koniunkturę, robią to jednak ostrożnie — traktując zmienną stopę raczej jako wyjątek niż regułę.
Warto też dostrzec, czym naprawdę jest najpopularniejszy wybór. Oprocentowanie okresowo stałe to w istocie rozwiązanie kompromisowe. Gwarantuje spokój na pierwsze lata, ale odsuwa decyzję o docelowej formie spłaty w przyszłość. Polski kredytobiorca nie tyle więc na trwałe zamyka się na zmienność, ile kupuje sobie kilka lat przewidywalności i czas na obserwację rynku.
Im młodszy kredytobiorca, tym częściej franki są już tylko historią
Dane są uporządkowane według wieku, dlatego zamiast kolumn zastosowana została linia. Pokazuje ona wyraźne wygasanie zbiorowej pamięci o kredytach frankowych wraz z przechodzeniem do starszych grup.
Najciekawszy wniosek dotyczy tego, jak pamięć o frankach rozkłada się między pokoleniami. Choć w całej próbie problem frankowy zna z mediów 44,7% badanych, a 17,8% z własnej rodziny lub otoczenia, to świadomość ta gwałtownie słabnie wśród najmłodszych. W grupie wiekowej 18–24 lata aż 27% przyznaje, że nie wie, czym właściwie były kredyty frankowe. Wśród trzydziestolatków odsetek ten spada do około 12%, a w grupie 45–55 lat wynosi zaledwie 2–3% (najstarszych respondentów 55+ pominięto tu ze względu na zbyt małą liczebność). Im starszy kredytobiorca, tym większy instynktowny lęk, a im młodszy — tym bardziej franki stają się dla niego abstrakcyjną historią z przeszłości.
To rodzi pewne ryzyko na przyszłość. Pokolenie, które wchodzi dziś na rynek bez pamięci o frankowym kryzysie, może w nadchodzących latach okazać się bardziej skłonne do podejmowania ryzyka stopy procentowej — zwłaszcza jeśli oprocentowanie zmienne znów stanie się wyraźnie tańsze. Mechanizm, który dziś chroni rynek przed nadmiernym ryzykiem, jest bowiem oparty nie na wiedzy, lecz na zbiorowej pamięci. A ta, jak pokazują dane, ma swój termin ważności.
Dla banków płynie z tego jasna wskazówka komunikacyjna. Oprocentowanie należy tłumaczyć językiem bezpieczeństwa i przewidywalności raty, a nie żargonem wskaźników, których większość klientów i tak nie rozróżnia. Dla całego rynku to zaś sygnał, że edukacja finansowa najmłodszych — tych, dla których franki to już tylko hasło z podręcznika — staje się zadaniem coraz pilniejszym.
Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview), czyli ankiety internetowej wypełnianej samodzielnie przez respondentów. Próba liczyła 1328 osób. Badanie objęło trzy segmenty uczestników rynku kredytów hipotecznych: kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt w ciągu ostatnich trzech lat (47,4% próby; 630 osób), osoby planujące zaciągnięcie kredytu w perspektywie najbliższych 24 miesięcy (34,2%; 454 osoby) oraz osoby, które poważnie rozważały kredyt, lecz ostatecznie z niego zrezygnowały (18,4%; 244 osoby). Badanie zrealizowano w maju 2026 r.
