EY płaci 100 mln dol. za „ludzkie” kompetencje. AI zmienia to, za co firmy nagradzają pracowników

EY stosuje ciekawe podejście dot. sztucznej inteligencji i wynagradzania pracowników EY stosuje ciekawe podejście dot. sztucznej inteligencji i wynagradzania pracowników
EY stosuje ciekawe podejście dot. sztucznej inteligencji i wynagradzania pracowników

Jeszcze niedawno firmy premiowały samo korzystanie ze sztucznej inteligencji. Dziś coraz wyraźniej widać, że przewagę daje nie liczba użytych narzędzi, lecz jakość decyzji podejmowanych z ich pomocą. Ernst & Young (EY) w USA przeznacza 100 mln dol. na nagrody dla pracowników, którzy wyróżniają się m.in. osądem, adaptacyjnością, innowacyjnością i umiejętnością eksperymentowania z AI.

  • EY przeznaczy w bieżącym roku fiskalnym 100 mln dol. na premie za kompetencje niezbędne w pracy z AI
  • Indywidualne nagrody mogą sięgać 500 dol., a za największy wpływ na firmę zespoły i pracownicy mogą otrzymać od 10 tys. do nawet 25 tys. dol.
  • KPMG i PwC również wzmacniają szkolenia z krytycznego myślenia, empatii, kreatywności i osądu
  • Rosnąca rola AI zmienia nie tylko kompetencje, ale też modele rozliczeń firm doradczych – od stawek godzinowych w stronę płatności za rezultat

Jeszcze niedawno część firm próbowała przyspieszać adopcję generatywnej AI prostymi bodźcami: szkoleniami, konkursami, dostępem do kolejnych narzędzi czy premiami za eksperymentowanie. Problem w tym, że sama liczba promptów nie mówi nic o jakości pracy.

W organizacjach pojawiło się zjawisko określane potocznie jako „AI slop” – masa treści tworzonych szybko, automatycznie i często bez odpowiedniej kontroli. Raporty, prezentacje czy analizy mogą powstawać szybciej, ale jeśli brakuje krytycznego spojrzenia, efekt bywa pozorny. Pracownik staje się wtedy operatorem narzędzia, a nie kimś, kto bierze odpowiedzialność za wniosek.

EY chce odwrócić ten sposób myślenia. Amerykańska część firmy przeznacza 100 mln dol. na nagrody za zachowania i kompetencje, które mają znaczenie w środowisku nasyconym AI. Chodzi m.in. o adaptacyjność, innowacyjność, osąd i przemyślane eksperymentowanie z nowymi technologiami.

Sprawdź też: Seniorzy nie biorą się znikąd. Rynek IT oszczędza dziś na juniorach, a rachunek dostaną wszyscy [WYWIAD]

Premia za wpływ, nie za aktywność

System ma działać na kilku poziomach. Pracownicy będą mogli otrzymywać szybkie nagrody do 500 dol., ale znacznie większe kwoty przewidziano za działania, które zmieniają sposób funkcjonowania organizacji. Za istotny wkład w rozwój firmy osoby i zespoły mogą dostać od 10 tys. do 25 tys. dol. To pięć razy więcej niż wcześniejsze maksymalne premie w podobnych programach.

Co ważne, nominować można pracowników na dowolnym szczeblu, a EY nie ustala górnego limitu łącznej wartości nagród, które może zdobyć jedna osoba. To sygnał, że firma chce premiować nie stanowisko, lecz efekt i sposób działania.

Ginnie Carlier, chief talent and culture officer EY Americas, podkreśla, że nie chodzi o kolejny jednorazowy kurs. Zdaniem EY potrzebna jest trwała zmiana systemu rozwoju ludzi – od stażystów po senior liderów. Firma uruchamia m.in. program career residency, który po standardowym ośmiotygodniowym stażu może obejmować nawet 12 miesięcy dalszego szkolenia, coachingu i praktyki. Rozwija też intensywne bootcampy dla specjalistów od AI, danych i rozwoju oprogramowania.

Firmy doradcze odkrywają wartość osądu

EY nie jest wyjątkiem. KPMG przebudowało szkolenie stażystów audytowych, kładąc większy nacisk na krytyczne myślenie i osąd. PwC w USA wdrożyło program, który obok kompetencji związanych z AI akcentuje empatię i kreatywność.

To logiczna odpowiedź na zmiany w modelu biznesowym. Sztuczna inteligencja skraca czas potrzebny na część rutynowych analiz, przygotowanie materiałów. W usługach profesjonalnych osłabia to zasadność rozliczania klienta wyłącznie za liczbę przepracowanych godzin. Coraz większe znaczenie ma cennik oparty na rezultacie – firma ma zostać wynagrodzona za efekt, a nie za czas wykonania zadania.

Paradoksalnie automatyzacja nie musi oznaczać spadku popytu na usługi. EY informował, że w 2025 r. przychody związane z AI wzrosły o 30 proc. rok do roku. Technologia ogranicza część prostych czynności, ale jednocześnie tworzy zapotrzebowanie na nowe projekty: przebudowę procesów, modeli operacyjnych czy architektury danych.

Polski rynek też będzie premiował „ludzką warstwę” AI

Ten trend jest istotny również dla Polski, gdzie centra usług biznesowych, firmy doradcze, banki, ubezpieczyciele i duże organizacje technologiczne intensywnie wdrażają generatywną AI do codziennej pracy. W wielu zespołach podstawowa umiejętność korzystania z Copilota, ChatGPT szybko przestaje być wyróżnikiem i staje się standardem.

Przewagę mogą więc zyskiwać osoby, które potrafią zweryfikować odpowiedź modelu, wychwycić błędne założenie, połączyć dane z kontekstem biznesowym. Dla polskich pracodawców oznacza to zmianę w rekrutacji i systemach premiowych. Czyli mniej punktów za samą biegłość w narzędziu, więcej za jakość decyzji, komunikację, kreatywność i zdolność współpracy z klientem.

W praktyce to właśnie te kompetencje mogą decydować, kto awansuje szybciej. Technologia obniża koszt wykonania zadania, ale nie usuwa potrzeby dobrego osądu. Im więcej decyzji wspiera algorytm, tym cenniejszy staje się człowiek, który wie, kiedy mu zaufać – i kiedy powiedzieć „nie”.

Czytaj też: 51 proc. menedżerów ocenia, że wartość MBA rośnie w erze AI. 41 proc. stawia jeden warunek

REKLAMA