Meta zapłaci miliardy za „uzależniający” design. To może zmienić zasady social mediów

Członkowie rodzin trzymają transparent z nazwiskami prawie 400 młodych ludzi, którzy rzekomo zmarli na skutek wpływu mediów społecznościowych, przed budynkiem federalnym im. Ronalda V. Dellumsa i budynkiem sądu Stanów Zjednoczonych w Oakland Członkowie rodzin trzymają transparent z nazwiskami prawie 400 młodych ludzi, którzy rzekomo zmarli na skutek wpływu mediów społecznościowych, przed budynkiem federalnym im. Ronalda V. Dellumsa i budynkiem sądu Stanów Zjednoczonych w Oakland
Członkowie rodzin trzymają transparent z nazwiskami prawie 400 młodych ludzi, którzy rzekomo zmarli na skutek wpływu mediów społecznościowych, przed budynkiem federalnym im. Ronalda V. Dellumsa i budynkiem sądu Stanów Zjednoczonych w Oakland

Ugoda Meta Platforms z amerykańskimi prokuratorami generalnymi może stać się punktem zwrotnym dla branży. Firma zgodziła się zapłacić nawet 18 mld dol. i wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia dla młodych użytkowników. Najważniejsze jest jednak to, że pozwy dotyczą już nie tylko treści, ale samego projektowania platform.

  • Meta zgodziła się zapłacić nawet 18 mld dol. w związku z roszczeniami dotyczącymi bezpieczeństwa i prywatności młodych użytkowników
  • Nowe zasady mają ograniczać czas przewijania Instagrama i Facebooka przez nastolatków oraz utrudniać wyłączanie zabezpieczeń bez zgody rodziców
  • Przeciw największym platformom toczy się ponad 3 tys. spraw, a szkoły złożyły dodatkowo ponad 1,3 tys. skarg
  • Coraz więcej pozwów uderza w mechanizmy angażowania użytkownika, a nie wyłącznie w treści publikowane w serwisach

26 sierpnia Meta ogłosiła ugodę z koalicją 52 prokuratorów generalnych ze stanów, terytoriów USA i Waszyngtonu. Maksymalna wartość porozumienia może sięgnąć 18 mld dol., co stawia je wśród największych rozstrzygnięć prawnych w historii USA.

Największa część, do 16,7 mld dol., dotyczy sprawy w Oakland. Osobne porozumienie z Teksasem jest warte do 1 mld dol.

Meta zobowiązała się też do zmian w usługach. Młodzi użytkownicy mają mieć ograniczony czas scrollowania, nocą aplikacje mają być domyślnie blokowane, a w godzinach szkolnych powiadomienia wyciszane. Wyłączenie części zabezpieczeń ma wymagać zgody rodziców, a zgodność z ugodą ma nadzorować niezależny audytor.

Meta ma początkowo zapłacić około 12,7 mld dol. Reszta będzie zależała od tego, czy TikTok, Google i Snap zgodzą się na podobne wypłaty i zmiany. To może wywrzeć presję na całą branżę.

Nie treść, lecz mechanizm przyciągania uwagi

Najważniejsza zmiana w obecnej fali pozwów polega na tym, że prawnicy coraz rzadziej skupiają się wyłącznie na szkodliwych treściach. Atakują konstrukcję produktów: nieskończone feedy, algorytmiczne rekomendacje, powiadomienia i systemy nagród zachęcające do ciągłego sprawdzania aplikacji.

Powodowie twierdzą, że platformy wykorzystują techniki znane z hazardu i przemysłu tytoniowego, aby utrzymywać młodych użytkowników w stanie ciągłego zaangażowania. Szczególnie podatne mają być dzieci i nastolatki, których zdolność oceny ryzyka nie jest jeszcze w pełni rozwinięta.

W marcu ława przysięgłych w Los Angeles uznała Meta i Google za niedbałe w projektowaniu i prowadzeniu platform. 20-letnia kobieta przekonywała, że ponad dekada intensywnego korzystania m.in. z Instagrama i YouTube’a przyczyniła się u niej do lęku, depresji i dysmorfii ciała. Zasądzono łącznie 6 mln dol. Obie firmy się odwołują.

Czytaj też: Wideo w pionie warte 150 mld dol. Najwięcej zgarniają nie twórcy, ale big techy

Dokumenty wewnętrzne stają się groźną bronią

Duże znaczenie w tych sprawach mają dokumenty firm. Już w 2021 r. była menedżerka Facebooka Frances Haugen ujawniła materiały wskazujące, że Meta wiedziała o negatywnym wpływie swoich usług na część młodych użytkowników, zwłaszcza dziewczęta z problemami dotyczącymi obrazu własnego ciała.

W Los Angeles prawnicy przedstawiali wewnętrzne czaty i e-maile pracowników dotyczące potencjalnie uzależniających cech produktów. Dokumenty ByteDance sugerują z kolei, że firma analizowała, dlaczego nastolatki podejmują ryzykowne wyzwania, a wśród motywacji pojawiały się wyświetlenia, polubienia i chęć zaimponowania innym.

Firmy odpierają zarzuty. Meta podkreśla, że jej produkty nie były projektowane po to, by uzależniać dzieci, i wskazuje na zabezpieczenia. Istotny jest też zbiór zasad i przepisów w Section 230, który chronił platformy przed odpowiedzialnością za treści użytkowników. Sądy uznają jednak, że nie musi obejmować zaniedbań w projektowaniu produktów.

Szkoły liczą koszty, Europa też patrzy

Okręgi szkolne złożyły ponad 1,3 tys. skarg, twierdząc, że platformy rozpraszają uczniów, pogarszają ich kondycję psychiczną i generują dodatkowe koszty. Szkoły chcą odzyskać wydatki m.in. na psychologów, ochronę i szkolenia nauczycieli.

W maju Meta, TikTok, Snap i Google zapłaciły łącznie 27 mln dol., aby zakończyć sprawę wniesioną przez wiejski okręg szkolny w Kentucky. Bloomberg Intelligence szacuje, że łączna ekspozycja finansowa firm związana z podobnymi roszczeniami może sięgać niemal 400 mld dol.

Porównania z przemysłem tytoniowym nie są przypadkowe. Trzy dekady temu procesy i ugody doprowadziły do zaostrzenia regulacji. W social mediach stawką może być dziś sam sposób projektowania produktów.

W Polsce temat może nabierać znaczenia wraz z unijną presją regulacyjną. Digital Services Act (DSA) nakłada na największe platformy obowiązki związane z oceną ryzyka, ochroną nieletnich i transparentnością systemów rekomendacji. Amerykańskie wyroki mogą więc wzmocnić europejski argument, że problemem jest nie tylko treść, ale również mechanizmy maksymalizujące zaangażowanie.

Najważniejszy skutek ugody Meta może więc wykraczać poza wysokość kary. Jeśli odpowiedzialność prawna przesunie się z treści na architekturę platformy, firmy będą musiały udowadniać nie tylko, że usuwają szkodliwe materiały, ale również że ich produkty nie zwiększają ryzyka szkód u najmłodszych użytkowników.

Sprawdź też: Zarabiają na pogodzie. Kalshi chce zbudować miliardowy rynek handlu prognozami

REKLAMA