Przez lata powtarzano nam, że sukces wymaga pełnej koncentracji na jednym celu. Gary Vaynerchuk uważa jednak, że dla wielu twórczych osób taka rada może odbierać energię i prowadzić do wypalenia. Jego recepta to nie chaotyczne łapanie projektów, lecz budowanie kilku aktywności wokół jednej mocnej kompetencji.
- Część ludzi źle funkcjonuje, gdy przez lata realizuje tylko jeden zawodowy cel
- Warunkiem łączenia projektów jest znajomość własnej przewagi, delegowanie zadań i zaufany zespół
- Zasada 15-80-5 oznacza udział lidera na początku, oddanie większości pracy zespołowi i powrót na finał
- Miernikiem sukcesu nie musi być maksymalny dochód, lecz energia, autonomia i satysfakcja z pracy
Gary Vaynerchuk od lat zachęca ludzi do działania, budowania własnych aktywów i przejmowania kontroli nad karierą. Dziś w wiadomościach, jakie otrzymuje od przedsiębiorców i pracowników, dostrzega jednak nowy motyw. To poczucie uwięzienia. Ludzie mają pracę, biznes albo stabilną pozycję, ale chcieliby robić więcej. Powstrzymuje ich przekonanie, że nie wolno rozpraszać uwagi.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Biznesowa literatura od dekad ostrzega przed nadmiarem pomysłów i „niestrawnością” wynikającą z robienia zbyt wielu rzeczy naraz. Vaynerchuk częściowo się z tym zgadza. Wie, że wiele firm potrzebuje liderów skupionych na jednym modelu, produkcie czy rynku.
Jednocześnie twierdzi, że nie wszyscy są zbudowani tak samo. Są ludzie, których napędzają zmiana, nowe wyzwania i możliwość tworzenia. Gdy zamknie się ich w jednym projekcie, tracą energię. Kiedy dostają przestrzeń do uruchamiania kolejnych inicjatyw, mogą stać się bardziej produktywni także w głównym biznesie. „Dla dosłownie ponad 50% z was, czytających ten tekst, jest to potrzebne dla waszej duszy” — przekonuje.
Czytaj też: Szafa, która zarabia jak firma. Nowojorczanki wynajmują ubrania za tysiące dolarów
Nie chaos, lecz wspólna przewaga
Vaynerchuk przedstawia siebie jako dowód, że wiele projektów może tworzyć spójny system. Zbudował lub współtworzył m.in. agencje marketingowe, spółki produkcyjne, projekty medialne, wydarzenia oraz przedsięwzięcia sportowe i gastronomiczne. Choć wyglądają na niepowiązane, łączy je jedna przewaga: marketing.
Sam mówi, że niezależnie od tego, czy otworzyłby sklep z pączkami, firmę SaaS czy elektrownię, jego siłą byłaby umiejętność dotarcia do klientów. To punkt wyjścia dla osoby, która chce zostać „żonglerem”. Najpierw trzeba nazwać kompetencję przenoszalną między branżami. Dla jednych będzie to sprzedaż, dla innych finanse, budowanie zespołów, partnerstwa albo operacyjne porządkowanie biznesu.
Drugim warunkiem jest delegowanie. Vaynerchuk podkreśla, że przedsiębiorcy często przeceniają własną niezbędność oraz wagę codziennych zadań. Wiele z nich mogą wykonać inni, nierzadko lepiej. Lider musi zaakceptować, że nie będzie obecny w każdym szczególe.
W tym pomaga reguła 15-80-5. Na początku poświęca projektowi 15% energii, aby wyjaśnić ideę i nadać kierunek. Następnie zespół wykonuje 80% pracy, a on wraca na ostatnie 5%, by dopracować efekt. Ogranicza też spotkania do 15 minut, bo godzinne zebrania często i tak zawierają zaledwie kwadrans wartościowej treści.
Więcej projektów oznacza też więcej miejsc rozwoju dla najlepszych pracowników, którzy mogą przechodzić między spółkami i obejmować nowe funkcje.
Maksymalny wzrost czy bardziej własne życie?
Vaynerchuk przyznaje, że koncentracja na jednym biznesie mogłaby przynieść mu większe przychody. Gdyby całą energię skierował na VaynerMedia, firma prawdopodobnie rosłaby szybciej. Problem w tym, że sam czułby się uwięziony, a sukces nie dawałby mu satysfakcji.
Dlatego jego rada nie jest przepisem na maksymalizację wartości firmy. To zachęta, by odpowiedzieć sobie, co naprawdę chcemy optymalizować. Dla jednej osoby będzie to sprzedaż spółki i maksymalny majątek. Dla innej autonomia, różnorodność i możliwość uczenia się. Kto wybiera drugi model, może zarabiać mniej, ale czuć się lepiej i pracować z większą energią.
Vaynerchuk podaje przykład właściciela agencji PR, który marzy o kawiarni. Jej otwarcie może początkowo osłabić podstawowy biznes. Z czasem może jednak przynieść kontakty, klientów i inspiracje. Dodatkowy projekt nie musi więc być konkurencją dla głównej działalności. Może stać się źródłem wiedzy, relacji i motywacji.
W polskich realiach ta filozofia dobrze wpisuje się w popularność działalności dodatkowej, freelancingu i małych biznesów rozwijanych równolegle z etatem. Dla wielu specjalistów poboczny projekt jest sposobem na sprawdzenie kompetencji, dywersyfikację dochodów i odzyskanie wpływu na karierę. Trzeba jednak pamiętać o zapisach umowy o pracę, zakazie konkurencji, prawach do tworzonych materiałów oraz ryzyku przeciążenia.
Na koniec Vaynerchuk przywołuje obraz dziecka, które przez cały dzień budowało imponujący zamek z piasku, a przed odejściem samo go zniszczyło. Dla niego to symbol przedsiębiorczości — nie każdy buduje po to, by zachować efekt albo sprzedać go z zyskiem. Niektórzy budują, ponieważ sam proces pozwala im poznawać własne możliwości. I takim osobom radzi, by nie przyjmowały cudzej definicji sukcesu jako tej jedynej poprawnej.
Sprawdź też: Od noworocznego postanowienia do biznesu za milion. Zdrowa przekąska podbiła sklepy
