Jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji Iryna Terekh projektowała miejskie ławki, donice i przestrzenie publiczne w Kijowie. Dziś jest prezeską i dyrektorką techniczną Fire Point – największej prywatnej firmy zbrojeniowej w Ukrainie, zatrudniającej około 7 tys. osób. Wojna całkowicie zmieniła jej zawodową drogę.
- Iryna Terekh przeszła od projektowania mebli miejskich do kierowania jednym z najważniejszych prywatnych producentów uzbrojenia w Ukrainie
- Przełomem było doświadczenie z Buczy w 2022 r., po którym zaangażowała się w pomoc wojsku i produkcję dla obrony
- W Fire Point wykorzystała wiedzę o materiałach i produkcji, skracając czas wytwarzania skrzydła drona z sześciu dni do około 2,5 godziny
- Jej historia pokazuje, że przewagę w nowoczesnej wojnie budują również kompetencje przenoszone z cywilnego biznesu
Przed 2022 r. Terekh prowadziła niewielką firmę produkującą ławki, donice i inne elementy małej architektury. Współpracowała też przy projektowaniu kładek i ciągów pieszych w Kijowie. Chciała projektować miasto przyjazne mieszkańcom.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Ten plan zakończył się wraz z rosyjską inwazją. Gdy pojechała po chorą matkę mieszkającą w pobliżu Buczy, ich samochód znalazł się pod ostrzałem. Kobiety przez kilka dni ukrywały się w piwnicy, a później zdołały wydostać się do Kijowa. Później świat zobaczył skalę zbrodni w Buczy.
Terekh najpierw stworzyła organizację wspierającą żołnierzy pomocą humanitarną. Jej firma zaczęła natomiast produkować betonowe zapory przeciwpancerne. Wojna całkowicie zmieniła jej zawodowe priorytety.
Przedsiębiorczyni potrzebna inżynierom
Pod koniec 2022 r. skontaktował się z nią Denys Shtilierman, inżynier z Odessy rozwijający Fire Point. Potrafił tworzyć prototypy, ale potrzebował osoby, która zbuduje wokół nich produkcję, logistykę i organizację zdolną do szybkiego skalowania.
Terekh została dyrektorką produkcji w 2023 r., lecz szybko wyszła poza rolę menedżerską. Nocami studiowała konstrukcje rakiet, sięgała do starych radzieckich podręczników i konsultowała się ze specjalistami. Jej przewagą było praktyczne rozumienie materiałów i produkcji seryjnej.
Gdy zobaczyła projekt dalekosiężnego drona Fire Point, uznała, że jest zbyt trudny do masowego wytwarzania. Zaproponowane przez nią zmiany miały skrócić produkcję skrzydła z sześciu dni do około dwóch i pół godziny. Umiejętność zamiany prototypu w produkt seryjny stała się filarem rozwoju spółki.
FP-1 i Flamingo: od prototypu do skali
Flagowym produktem Fire Point został dron FP-1, którego deklarowany zasięg wynosi około 2100 mil, czyli ponad 3300 km. Ukraina wykorzystuje tego typu systemy do atakowania rafinerii i innych celów daleko od linii frontu. Terekh nie uczestniczy w wyborze celów – pozostaje to zadaniem wojska.
Kolejnym etapem był pocisk manewrujący FP-5. Prototypy malowano na jaskrawe kolory, aby po testach łatwiej odnajdywać szczątki. Jeden egzemplarz był różowy, co wywołało żarty części męskiej załogi. Z czasem pocisk otrzymał nazwę Flamingo.
Terekh odpowiedziała na podobne sytuacje zmianami w organizacji. Zaczęła zatrudniać więcej kobiet, zlikwidowała istniejącą wcześniej różnicę płac między płciami i proponowała stworzenie żłobków przy zakładach, czego nie wdrożono ze względów bezpieczeństwa.
Wojna zamienia cywilne kompetencje w przewagę
Historia Fire Point jest częścią szerszej transformacji ukraińskiej gospodarki. Umiejętności ludzi z branż cywilnych zaczęły trafiać do sektora obronnego. Piloci pokazowi zostawali wojskowymi lotnikami, floryści zaczęli składać drony, a producenci zabawek – wytwarzać makiety sprzętu mające zmylić przeciwnika.
Terekh jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej zmiany. Jej doświadczenie w projektowaniu i seryjnym wytwarzaniu produktów okazało się przydatne tam, gdzie liczy się nie tylko innowacja, lecz przede wszystkim tempo przejścia od prototypu do masowej produkcji. Przewagę może więc dawać połączenie inżynierii z operacyjną sprawnością biznesu.
Polski przemysł też przyspiesza w bezzałogowcach
Ukraiński przykład jest istotny również z polskiej perspektywy. Polska przeznacza w 2026 r. około 200 mld zł na obronność, czyli 4,81 proc. PKB. Jednocześnie krajowi producenci rozwijają własne systemy bezzałogowe. W maju podpisano z Grupą WB trzy duże kontrakty na systemy GLADIUS, FLYEYE i WARMATE, określane przez firmę jako największe takie zamówienia w historii Wojska Polskiego i w Europie.
Doświadczenia Ukrainy podpowiadają jednak, że sama wielkość budżetu nie wystarcza. Liczą się szybkość produkcji, odporne łańcuchy dostaw, ciągłe ulepszanie konstrukcji oraz wykorzystanie kompetencji firm spoza tradycyjnego przemysłu zbrojeniowego. Terekh pokazuje, że przewagę może wnieść ktoś, kto wcześniej nie projektował broni, lecz doskonale rozumiał materiały, skalowanie i proces produkcyjny.
Jeszcze kilka lat temu określała się jako pacyfistka. Dziś uważa broń za narzędzie obrony suwerenności Ukrainy. Ta zmiana dobrze oddaje szerszą przemianę kraju, który został zmuszony do budowania przemysłu wojennego w tempie charakterystycznym dla startupów technologicznych.
Sprawdź też: Lekarz czy algorytm? Medycyna zaczyna spór o to, kto naprawdę powinien leczyć pacjenta
