Groźby wobec liderów sztucznej inteligencji przestają być wyłącznie internetowym hejtem. Próby wtargnięcia do biur, podpalenia i groźby kierowane pod adresem rodzin sprawiają, że firmy AI zwiększają ochronę, ograniczają widoczność pracowników i zmieniają sposób, w jaki mówią o technologii.
- Liczba cyfrowych gróźb wymierzonych w szefów firm AI i centra danych wzrosła siedmiokrotnie między końcem lutego a majem br.
- Firmy AI coraz częściej inwestują w całodobową ochronę, uzbrojonych strażników i zabezpieczenia domów
- Sprzeciw wobec AI napędzają obawy o utratę pracy, wzrost kosztów życia, zużycie energii i rosnącą władzę technologicznych elit
- Branża łagodzi język o „zastępowaniu ludzi”, ale równocześnie nie zwalnia prac nad coraz bardziej zaawansowanymi modelami
Mężczyzna wszedł do siedziby Anthropic tuż za pracownikiem, który otworzył drzwi kartą. Trzymał kopertę z nazwiskiem jednego z menedżerów firmy. Powiedział ochroniarzowi, że dyrektor „zostanie zabity” i że musi kogoś ostrzec. Do zdarzenia doszło 15 kwietnia, pięć dni po próbie podpalenia domu Sama Altmana, prezesa OpenAI (twórca ChatGPT).
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Oba incydenty pokazują, że niechęć wobec sztucznej inteligencji wychodzi poza media społecznościowe. Policja w San Francisco interweniowała w związku z kilkoma groźbami wobec pracowników Anthropic i OpenAI.
W jednym przypadku mężczyzna miał rzucić urządzenie zapalające w stronę domu Altmana. Usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa i podpalenia, a funkcjonariusze znaleźli manifest nawołujący do zabijania prezesów firm AI i inwestorów.
Inna osoba, która próbowała zatrudnić się w Anthropic pod fałszywym nazwiskiem, miała publikować groźby dotyczące dzieci pracowników.
Kolejny mężczyzna, domagając się zwrotu pieniędzy, napisał, że przyjedzie do biura z pistoletem, ponieważ nie może porozmawiać z człowiekiem. Według firmy Liferaft, monitorującej media społecznościowe i dark web, liczba gróźb wobec liderów AI i centrów danych wzrosła siedmiokrotnie od końca lutego do maja.
Ochrona staje się nową pozycją w budżecie
Jeszcze kilka lat temu prezesi spółek technologicznych rzadko poruszali się z ochroną. Dziś część z nich podróżuje z uzbrojonymi strażnikami, choć zwykle zależy im na dyskretnym zabezpieczeniu, bez masywnych ochroniarzy kojarzonych z gwiazdami czy politykami. Firmy proszą też pracowników, aby poza biurem nie nosili odzieży z logo pracodawcy.
Anthropic utrzymuje całodobową ochronę od 2024 r. i prowadzi system monitorowania osób, których zachowanie może wskazywać na ryzyko eskalacji. Ochrona obejmuje nie tylko prezesa Daria Amodeia, lecz także innych założycieli, członków zarządu i ich rodziny. Firma podkreśla, że ochrona ma deeskalować sytuacje, a nie zatrzymywać podejrzane osoby.
Rosną też raportowane wydatki. W 2025 roku 38,1% spółek technologicznych z indeksu S&P 500 ujawniło koszty ochrony kadry kierowniczej, w porównaniu do 26,8% cztery lata wcześniej. Palantir zwiększył roczne wydatki na ten cel o 150%, do niemal 3 mln dol. Oracle wydał 5,6 mln dol., a Salesforce około 4 mln dol. W Oracle większość kosztów dotyczyła ochrony domu Larry’ego Ellisona z powodu konkretnych zagrożeń.
Zmianę nastrojów odczuwają także mniejsze firmy. Corgi, ubezpieczyciel wykorzystujący AI, prowadzi kawiarnię w San Francisco. Przechodnie krzyczą przed lokalem i oskarżają technologię o podnoszenie czynszów czy „kradzież wody”. Po zdewastowaniu firmowego autobusu spółka zatrudniła dodatkową ochronę.
Czytaj też: AI miała ciąć koszty. Tymczasem rachunki rosną szybciej niż efekty
Strach przed utratą pracy zamienia się w gniew
Źródłem napięcia nie jest wyłącznie sama technologia, lecz sposób, w jaki przedstawiają ją liderzy biznesu. Przez ostatnie lata pracownicy słyszeli, że AI będzie zwiększać efektywność, obniżać koszty i zastępować część etatów. Dla wielu osób korzystanie z nowych narzędzi zaczęło więc oznaczać szkolenie własnego następcy.
Alex Karp, prezes Palantira, przyznał, że gdy ludziom mówi się, iż ich zawód zniknie, mogą „sięgnąć po widły”. Jego zdaniem społeczny sprzeciw jest jednym z największych zagrożeń dla branży.
Firmy zmieniają więc narrację. Zamiast podkreślać redukcję zatrudnienia, częściej mówią o nowych możliwościach, wzroście produktywności i wsparciu pracowników. Jednocześnie nie rezygnują z rozwoju bardziej zaawansowanych modeli.
Badania w USA pokazują powszechny niepokój. W sondażu Quinnipiac University osoby obawiające się AI przeważały nad entuzjastami w stosunku ponad cztery do jednego, a 55% respondentów uznało, że technologia przynosi więcej szkody niż pożytku. Do tego dochodzą obawy o dzieci, ceny energii i koncentrację władzy w rękach kilku firm.
W Polsce skala fizycznych incydentów wokół firm AI jest znacznie mniejsza, ale źródła napięcia są podobne. Dyskusja o automatyzacji coraz częściej dotyczy redukcji etatów, presji na wyniki i przerzucania kosztów transformacji na pracowników. Jeżeli firmy będą komunikować AI wyłącznie jako narzędzie do cięcia zatrudnienia, mogą spotkać się nie tylko z oporem związków zawodowych czy regulatorów, lecz także z trwałą utratą zaufania społecznego.
Liderzy branży stają przed paradoksem. Im szybciej AI trafia do codziennego życia, tym silniejszy staje się lęk przed tym, kto na tej zmianie zyska, a kto za nią zapłaci. Branża może zwiększać ochronę biur i domów, ale bez wiarygodnej odpowiedzi na pytania o pracę, koszty i odpowiedzialność społeczną nawet najlepsze zabezpieczenia nie usuną źródła gniewu.
Sprawdź też: Nadciąga „tsunami” AI na rynku pracy. Nobliści ostrzegają: nie jesteśmy gotowi
