Azja rośnie na sztucznej inteligencji. Dla części regionu boom może szybko się skończyć

Azja rośnie na sztucznej inteligencji / Fot. DC Studio, Shutterstock Azja rośnie na sztucznej inteligencji / Fot. DC Studio, Shutterstock
Azja rośnie na sztucznej inteligencji / Fot. DC Studio, Shutterstock

Eksport chipów, centra danych i elektronika napędzają dziś gospodarki od Tajwanu po Malezję. AI stała się jednym z najważniejszych motorów wzrostu w Azji. Ale ekonomiści ostrzegają, że nie wszyscy skorzystają na niej w równym stopniu. Zwłaszcza kraje Azji Południowo-Wschodniej mogą odkryć, że obecny boom jest tylko krótkim impulsem, jeśli pozostaną dostawcami taniej produkcji, energii i infrastruktury.

  • Tajwan może zanotować pierwszy od 2010 r. rok z dwucyfrowym wzrostem PKB, przede wszystkim dzięki popytowi na sprzęt związany z AI
  • Eksport z Korei Południowej wzrósł w lipcu o ponad 60 proc., a Japonia, Malezja, Singapur i Chiny kontynentalne zanotowały wzrost przekraczający 20 proc.
  • Ekonomiści ostrzegają, że Azja Południowo-Wschodnia korzysta przede wszystkim z mniej zaawansowanych elementów łańcucha dostaw AI
  • Rywalizacja USA i Chin może zmusić mniejsze kraje regionu do wyboru jednego technologicznego ekosystemu

Skala boomu technologicznego w Azji zaczyna być widoczna nie tylko w wycenach firm, lecz także w danych makroekonomicznych. Tajwan zmierza w kierunku pierwszego od 2010 r. roku z dwucyfrowym wzrostem PKB. Najważniejszą przyczyną jest gwałtownie rosnący popyt na sprzęt potrzebny do rozwoju sztucznej inteligencji.

Podobne zjawisko widać w handlu zagranicznym. W lipcu eksport Japonii, Malezji, Singapuru i Chin kontynentalnych wzrósł o ponad 20 proc. Korea Południowa, w której działają tacy producenci pamięci jak SK Hynix i Samsung, zanotowała wzrost przekraczający 60 proc.

Silny eksport elektroniki pomógł również takim gospodarkom jak Singapur, Hongkong czy Tajwan osiągnąć w drugim kwartale wyniki PKB lepsze od oczekiwań ekonomistów.

Boom pojawił się także na giełdach. Akcje producenta pamięci ChangXin Memory Technologies oraz firmy robotycznej Unitree wzrosły podczas debiutów o ponad 450 proc. Japoński Nikkei 225 oraz tajlandzki SET są w tym roku około 25 proc. wyżej, a koreański KOSPI – nawet po ostatniej korekcie – pozostaje blisko 60 proc. powyżej poziomu z początku roku.

Azja Południowo-Wschodnia dostała potężny impuls

Na pierwszy rzut oka jednym z największych beneficjentów boomu jest Azja Południowo-Wschodnia. Singapur podniósł 11 sierpnia prognozę wzrostu gospodarczego na cały rok z 2–4 proc. do 4,5–5,5 proc., wskazując m.in. na sektory związane z AI i mocny eksport.

Singapur dysponuje rozwiniętym zapleczem półprzewodnikowym i jest regionalną bazą dla globalnych firm technologicznych oraz dostawców usług chmurowych.

Malezja od lat jest natomiast ważnym centrum montażu, testowania i pakowania półprzewodników. Tajlandia i Wietnam przyciągają inwestycje w elektronikę, chmurę obliczeniową i centra danych.

Kuala Lumpur chce pójść dalej. Malezyjski narodowy plan rozwoju AI ma zachęcić lokalne firmy do przechodzenia do bardziej wartościowych fragmentów łańcucha technologicznego. Ambicją państwa jest więc nie tylko korzystanie ze sztucznej inteligencji, lecz także rozwijanie własnych kompetencji.

Problemem jest miejsce w łańcuchu wartości

Ekonomiści zwracają uwagę, że obecna koniunktura może okazać się dla części regionu jedynie krótkotrwałym „zastrzykiem cukru”. Danny Quah z Lee Kuan Yew School of Public Policy ocenia, że Azja Południowo-Wschodnia zarabia dziś przede wszystkim na dostarczaniu mniej zaawansowanych półprzewodników, energii i zasobów potrzebnych centrom danych.

Problem polega na tym, że są to produkty i usługi, które relatywnie łatwo przenieść do innych państw. Trudno więc zbudować na nich trwałą przewagę konkurencyjną.

Dobrym przykładem jest Malezja. Kraj wypracował silną pozycję w końcowych etapach produkcji półprzewodników, ale nadal w dużej mierze konkuruje kosztami pracy. To może utrudniać przejście z roli zaplecza produkcyjnego do pozycji twórcy najbardziej wartościowych technologii.

Dodatkowym problemem stają się starzenie społeczeństw oraz odpływ specjalistów. Malezja od lat traci część wysoko wykwalifikowanych pracowników na rzecz Singapuru i państw Zachodu.

Sprawdź też: Koniec taniego pieniądza? J.P. Morgan ostrzega

Centra danych nie wystarczą do zbudowania potęgi AI

Kolejną barierą jest infrastruktura. Budowa centrów danych wymaga ogromnych ilości energii i wody. Tymczasem w części Azji Południowo-Wschodniej sieci energetyczne już są przeciążone.

Jeżeli liczba centrów danych będzie rosła szybciej niż możliwości systemu energetycznego, inwestycje mogą napotkać naturalną granicę. Samo postawienie serwerowni nie musi też automatycznie przekładać się na trwały wzrost produktywności gospodarki.

Największe korzyści pojawiają się dopiero wtedy, gdy wokół infrastruktury powstają lokalni dostawcy, rozwijają się kompetencje pracowników, a krajowe przedsiębiorstwa zyskują dostęp do mocy obliczeniowej.

W tym sensie najważniejszym pytaniem dla regionu nie jest to, ile miliardów dolarów zostanie wydanych na centra danych, lecz ile technologicznej wiedzy pozostanie na miejscu.

Polska mierzy się z podobnym dylematem, choć w innej skali. Rosnące inwestycje w centra danych, chmurę i infrastrukturę AI mogą przyciągać kapitał, lecz same serwerownie nie gwarantują wysokiej wartości dodanej. Długoterminową przewagę dadzą przede wszystkim własne kompetencje inżynierskie, oprogramowanie, cyberbezpieczeństwo, energetyka oraz firmy potrafiące wykorzystać dostęp do mocy obliczeniowej w produktach sprzedawanych globalnie.

USA i Chiny komplikują sytuację

Do wyzwań gospodarczych dochodzi geopolityka. Stany Zjednoczone i Chiny próbują budować konkurencyjne ekosystemy współpracy technologicznej. Waszyngton rozwija inicjatywę Pax Silica, Pekin promuje natomiast World Artificial Intelligence Cooperation Organization.

Dla państw ASEAN to szczególnie trudna sytuacja. Ich sukces gospodarczy przez lata opierał się na otwartości, inwestycjach z różnych kierunków i uczestnictwie w międzynarodowych łańcuchach dostaw.

Jeśli dostęp do technologii, inwestycji lub rynków zostanie powiązany z przynależnością do jednego z konkurujących bloków, mniejsze gospodarki mogą zostać zmuszone do wyboru.

Jednym ze sposobów ograniczenia tego ryzyka ma być ASEAN Digital Economy Framework Agreement – regionalne porozumienie dotyczące gospodarki cyfrowej, które ma ujednolicić zasady handlu elektronicznego i przepływów cyfrowych.

Długoterminowo państwa regionu będą jednak musiały balansować między Waszyngtonem a Pekinem: współpracować z USA w obszarze najbardziej wrażliwych technologii, a jednocześnie zachowywać relacje gospodarcze z Chinami.

AI może więc rzeczywiście stać się dla Azji jednym z najpotężniejszych impulsów gospodarczych tej dekady. Jednak centra danych, montaż chipów i tani eksport są dopiero początkiem. Najbardziej zyskają te państwa, które wykorzystają obecny boom do przesunięcia się wyżej w technologicznym łańcuchu wartości – zanim dzisiejszy „sugar rush” przestanie działać.

Czytaj też: Zajęli jachty oligarchów. Teraz muszą płacić za nie setki milionów

REKLAMA