Phoebe Gates, córka Billa Gatesa, jeszcze jako studentka Stanfordu uczestniczyła w zamkniętym, nieformalnym kursie poświęconym władzy i poruszaniu się po strukturach społecznych. Kontakty zbudowane wokół tych zajęć miały później pomóc jej w rekrutacji do startupu Phia. Dziś firma wyceniana na ok. 185 mln dol. mierzy się z poważnymi pytaniami o sposób naliczania prowizji.
- Nieformalny kurs „Rule” przyjmował tylko 12 studentów na kwartał i nie był częścią oficjalnego programu Stanfordu
- Gates miała wykorzystać sieć kontaktów z kursu do budowania zespołu startupu Phia
- Phia zebrała ponad 43 mln dol. finansowania, a jej wycena sięgnęła około 185 mln dol.
- Ustalenia Bloomberga wskazują, że mechanizmy atrybucji mogły przypisywać Phia sprzedaż, której startup faktycznie nie wygenerował
Phoebe Gates studiowała kierunek human biology i początkowo wiązała przyszłość raczej ze zdrowiem publicznym niż technologią. W czasie studiów trafiła jednak do dziesięciotygodniowego, nieformalnego kursu „So You Think You Can Rule the World?”, znanego wśród studentów jako „Rule”. Zajęcia nie dawały punktów i nie miały kodu rejestracyjnego. Kandydat musiał też otrzymać rekomendację innego uczestnika.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Według „The Stanford Daily” zajęcia prowadził Justin Lewis-Weber, absolwent Stanfordu z 2020 r. i założyciel startupu Assured. Co kwartał wybierał zaledwie sześć kobiet i sześciu mężczyzn. Program obejmował m.in. dylemat więźnia, tzw. multipolar traps oraz teksty Petera Thiela i Paula Grahama. Byli uczestnicy opisywali zajęcia jako naukę skutecznego poruszania się po strukturach władzy i biurokracji.
Atmosfera elitarności wzbudzała jednak kontrowersje. Theo Baker, absolwent Stanfordu i autor wydanej w 2026 r. książki „How to Rule the World”, porównywał kurs do tajnego stowarzyszenia dla przyszłej technologicznej elity. Sam starał się o przyjęcie, ale nie został zakwalifikowany.
Sieć kontaktów ważniejsza niż oficjalny program
W przypadku Gates znaczenie „Rule” nie polegało wyłącznie na treści zajęć. Według uczelnianej gazety później sięgnęła do sieci studentów związanych z kursem, gdy rekrutowała ludzi do rozwijającego się startupu Phia. Sama przyznawała, że Stanford zmienił jej drogę życiową przede wszystkim dzięki ludziom i relacjom, a nie samym zajęciom.
Phia powstała w akademiku. Gates założyła firmę wspólnie ze swoją współlokatorką Sophią Kianni, a aplikacja oficjalnie wystartowała w kwietniu 2025 r. Pomysł był prosty: stworzyć osobistego asystenta zakupowego, który wyszukuje lepsze ceny, rabaty i alternatywne oferty, ograniczając konieczność otwierania wielu kart oraz ręcznego porównywania sklepów.
Startup najpierw pozyskał 8 mln dol. finansowania zalążkowego, a w styczniu 2026 r. ponad 35 mln dol. w rundzie Series A. Wśród inwestorów i osób wspierających projekt znalazły się głośne nazwiska, m.in. Kris Jenner, Hailey Bieber, Sheryl Sandberg i założycielka Spanx Sara Blakely. Łącznie firma zebrała ponad 43 mln dol., a jej wycena sięgnęła około 185 mln dol.
Sprawdź też: Anthropic chce pobić rekord SpaceX. Nadchodzi IPO, które może zmienić rynek technologiczny
Jak działa problematyczna afiliacja
Sercem obecnych kontrowersji wokół firmy córki Billa Gatesa nie jest jednak sama sztuczna inteligencja, lecz dobrze znany model marketingu afiliacyjnego. Gdy użytkownik trafia do sklepu dzięki partnerowi – np. porównywarce cen, influencerowi czy rozszerzeniu przeglądarki – specjalny identyfikator może zapisać źródło ruchu. Jeżeli dochodzi później do zakupu, partner otrzymuje prowizję.
Problem pojawia się, gdy firma przypisuje sobie sprzedaż, której faktycznie nie wygenerowała. Bloomberg podał, że rozszerzenie Phia potrafiło umieszczać własne identyfikatory afiliacyjne bez wyraźnej interakcji użytkownika. Takie praktyki określa się jako cookie stuffing. Mogą one nadpisywać właściwe źródło polecenia i w efekcie kierować prowizję do podmiotu, który nie doprowadził klienta do transakcji.
Według wewnętrznych danych opisanych przez Bloomberga po wyłączeniu problematycznych funkcji na początku lipca dzienne przychody Phia wyraźnie spadły. Jeden z wewnętrznych szacunków wskazywał, że w czerwcu mechanizm mógł odpowiadać za około 51 proc. wartości sprzedaży przypisywanej startupowi. Phia zakwestionowała jednak metodologię tego wyliczenia, podkreślając, że jednocześnie ograniczyła także inne sposoby monetyzacji.
Wiadomości ze Slacka stawiają trudne pytania
Najpoważniejsze pytanie dotyczy tego, od kiedy założycielki wiedziały o sposobie działania funkcji. Początkowo spółka informowała, że odkryła problem dopiero na początku lipca i traktowała go jako błąd oprogramowania. Bloomberg opisał jednak wewnętrzne wiadomości oraz historyczny kod, które według redakcji wskazują, że automatyczne mechanizmy przypisywania transakcji działały znacznie wcześniej.
W rozmowach ze Slacka Gates miała już w grudniu pytać, czy automatyczne ustawianie identyfikatorów działa na wszystkich stronach z kuponami i czy firma monetyzuje możliwie dużą część zakupów. Kianni miała natomiast zachęcać zespół do utrzymywania mechanizmów „dropping cookies”. Phia odpowiada, że część omawianych funkcji nigdy nie została uruchomiona, a rozwiązania powodujące błędną atrybucję usunięto 7 lipca.
Firma deklaruje teraz przegląd transakcji, zwrot nieprawidłowo naliczonych prowizji partnerom oraz zatrudnienie szefa ds. zgodności z regulacjami i prawem. Serwis Impact.com zawiesił Phia na swoim marketplace i rozpoczął realokację części prowizji.
Ważne jest przy tym rozróżnienie zarzutów medialnych od rozstrzygnięć prawnych. Na obecnym etapie nie ma podstaw, by pisać o prawomocnym stwierdzeniu oszustwa po stronie Gates lub Kianni. Materiały opisane przez media mogą być natomiast źródłem dalszych sporów czy postępowań.
Lekcja z Doliny Krzemowej
Historia tajnego kursu i późniejszych problemów Phia dobrze pokazuje specyficzną kulturę Doliny Krzemowej. Wysoka „agency”, czyli przekonanie, że jednostka może przełamywać ograniczenia, ignorować schematy i omijać bariery organizacyjne, jest tam często traktowana jako cecha najlepszych przedsiębiorców. W startupach rzeczywiście pozwala szybciej zdobywać klientów, kapitał czy pracowników.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy umiejętność znajdowania luk staje się ważniejsza niż pytanie, czy firma rzeczywiście tworzy wartość dla partnera. W afiliacji granica jest stosunkowo czytelna — prowizja ma wynagradzać widoczny wpływ na sprzedaż. Jeśli system technologiczny przejmuje atrybucję mimo braku takiego wpływu, przewaga wzrostowa może być krótkotrwała.
Także w Polsce programy afiliacyjne są istotną częścią e-commerce, a automatyzacja, tracking i AI zwiększają ich możliwości. Dla rodzimych startupów przypadek Phia jest ostrzeżeniem i pokazuje, że optymalizacja konwersji musi uwzględniać regulaminy partnerów, ochronę danych i prawa konsumenta. UOKiK może interweniować, gdy praktyka wprowadza klientów w błąd lub narusza ich zbiorowe interesy.
Najważniejsza lekcja nie dotyczy więc tego, czy tajny kurs naprawdę uczył „rządzenia światem”. Chodzi raczej o to, że zdolność do obchodzenia przeszkód działa w biznesie tylko do chwili, w której zaczyna podważać zaufanie. Phia zdobyła kapitał, rozpoznawalność i wycenę 185 mln dol. niezwykle szybko. Teraz większym testem niż kolejna runda finansowania może być przekonanie inwestorów, sklepów i użytkowników, że firma potrafi równie szybko budować wzrost bez wątpliwości dotyczących źródła swoich przychodów.
Czytaj też: Lekarz czy algorytm? Medycyna zaczyna spór o to, kto naprawdę powinien leczyć pacjenta
