Bill Gates ostrzega przed erą AI. „Nie ma planu na wstrząs, który może nadejść”

Bill Gates rozmawia z agencją Reuters podczas wywiadu w Nowym Jorku, USA, 8 maja 2025 r. / Fot. Reuters Bill Gates rozmawia z agencją Reuters podczas wywiadu w Nowym Jorku, USA, 8 maja 2025 r. / Fot. Reuters
Bill Gates rozmawia z agencją Reuters podczas wywiadu w Nowym Jorku, USA, 8 maja 2025 r. / Fot. Reuters

Sztuczna inteligencja może stać się największym narzędziem wyrównywania szans w historii albo źródłem bezprecedensowych nierówności. Bill Gates ostrzega, że świat wchodzi w okres gwałtownej zmiany społecznej i gospodarczej, a rządy, firmy i instytucje wciąż nie mają spójnego planu, jak przeprowadzić ludzi przez tę transformację.

  • Gates uważa, że AI może szybciej eliminować część pracy umysłowej, niż gospodarka będzie tworzyć nowe role dla zwalnianych pracowników
  • W pierwszej kolejności presję mogą odczuć m.in. sprzedaż, obsługa klienta, programiści, prawnicy i pracownicy administracyjni
  • Połączenie AI z coraz tańszą robotyką może uruchomić wyścig kosztowy, który przyspieszy automatyzację także w zawodach fizycznych
  • Gates apeluje o krajowe i międzynarodowe instytucje, które skoordynują politykę rynku pracy, edukacji, podatków i bezpieczeństwa

Bill Gates od lat należy do największych entuzjastów potencjału sztucznej inteligencji. Jeszcze wcześniej nazywał ją najważniejszym przełomem technologicznym swojego życia. Teraz mocniej akcentuje jednak drugą stronę rewolucji. To koszty społeczne i ryzyko destabilizacji rynku pracy.

W najnowszym eseju współzałożyciel Microsoftu pisze, że świat nie przygotowuje się wystarczająco na okres „społecznego, politycznego i gospodarczego wstrząsu”. Jego zdaniem nie istnieje dziś spójny plan, który określałby, jak chronić ludzi w sytuacji, gdy maszyny przejmą znaczną część zadań wykonywanych obecnie przez człowieka.

Wcześniejsze fale automatyzacji eliminowały część stanowisk, ale jednocześnie tworzyły nowe branże i zawody. Gates obawia się, że AI może działać szybciej. Czyli przejmować zadania poznawcze w wielu sektorach jednocześnie, zanim pracownicy zdążą się przekwalifikować.

Najpierw białe kołnierzyki, później roboty

Według Gatesa pierwsze skutki już widać w pracy biurowej. Szczególnie podatne mogą być stanowiska w sprzedaży, obsłudze klienta, tworzeniu oprogramowania czy usługach prawnych. Modele AI mogą coraz sprawniej przygotowywać analizy, odpowiadać klientom, pisać kod czy porządkować dokumenty.

Problem może szczególnie dotknąć młodych. Jeżeli firmy ograniczą rekrutację juniorów, zniknie część tradycyjnej ścieżki wejścia do zawodu. To właśnie proste zadania wykonywane przez początkujących pracowników są często najłatwiejsze do automatyzacji.

Na tym jednak proces się nie skończy. Gates wskazuje, że coraz tańsza robotyka może przenieść podobną presję także na pracę fizyczną. Jeżeli koszt działania robota będzie znacząco niższy od kosztu zatrudnienia człowieka, firmy dostaną silny bodziec ekonomiczny do automatyzacji magazynów, produkcji czy logistyki.

Może powstać samonapędzający się mechanizm, gdzie jedna firma obniży koszty dzięki AI i robotom, przez co jej konkurenci będą zmuszeni zrobić to samo, aby utrzymać ceny i marże. Gates nazywa to „błędnym kołem”, które może przyspieszyć zmiany szybciej, niż system edukacji i rynek pracy będą w stanie reagować.

Sprawdź też: Gdy robot staje się tańszy od człowieka. JPMorgan widzi przełom w fabrykach

Polska jest dziś raczej na wcześniejszym etapie wdrażania AI niż część zachodniej i północnej Europy. Według Eurostatu w 2025 r. technologie AI wykorzystywało 8,4 proc. polskich przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 osób, w porównaniu do 20 proc. średnio w UE. Jednocześnie w lipcu 2026 r. prezydent podpisał ustawę tworzącą krajowy system nadzoru nad AI i Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji.

Sam nadzór regulacyjny nie rozwiąże jednak problemu rynku pracy. Potrzebne będą również programy przekwalifikowania, nowe modele edukacji i wsparcie dla osób, których zawody będą automatyzowane.

AI może wyrównywać szanse. Albo je pogłębiać

Gates nie postuluje zahamowania rozwoju sztucznej inteligencji. Przeciwnie, widzi ogromny potencjał w wykorzystaniu jej do rozwiązywania najtrudniejszych problemów, od rozwoju czystej energii i walki ze zmianą klimatu po produkcję żywności i eliminowanie chorób.

Jego zdaniem potrzebna jest jednak nowa architektura instytucjonalna. Na poziomie krajowym miałyby powstać organy zdolne łączyć politykę zatrudnienia, podatków, energetyki, zdrowia publicznego, finansów, wyborów i bezpieczeństwa narodowego. AI nie mieści się bowiem w jednej szufladzie administracji — może wpływać na wszystkie te obszary jednocześnie.

Zagrożenia związane z AI nie zatrzymają się na granicach, dlatego Gates uważa, że konieczna będzie globalna organizacja czerpiąca z rozwiązań znanych z inspekcji nuklearnych, międzynarodowego lotnictwa czy porozumień chroniących warstwę ozonową.

Najważniejsze ostrzeżenie nie dotyczy więc samej technologii, lecz braku przygotowania. Jeśli AI rzeczywiście stanie się przełomem większym niż internet, ważne pytanie brzmi: co stanie się z ludźmi, których praca przestanie być potrzebna?. Gates sugeruje, że odpowiedzi na to pytanie powinniśmy szukać zanim, a nie dopiero wtedy, gdy transformacja stanie się nieodwracalna.

Czytaj też: Koniec chaosu przy odbiorze zamówień? Inteligentna podkładka ma wychwycić brakujący produkt

REKLAMA