Biurko stojące nie rozwiązuje problemu siedzenia. Najważniejsze jest coś innego

Biuro stojące ma zalety, ale nie będzie rewolucją / Fot. Mat. własne Biuro stojące ma zalety, ale nie będzie rewolucją / Fot. Mat. własne
Biuro stojące ma zalety, ale nie będzie rewolucją / Fot. Mat. własne

Biurka z regulowaną wysokością miały być odpowiedzią na zdrowotne skutki wielogodzinnego siedzenia. Badania sugerują jednak, że samo zastąpienie krzesła pozycją stojącą daje zaskakująco niewiele. Co więcej, długie stanie również może szkodzić. Najważniejsza różnica przebiega gdzie indziej.

  • Samo stanie przy biurku zwiększa wydatek energetyczny tylko nieznacznie – o około 9 kcal na godzinę
  • Długotrwałe stanie może zwiększać ryzyko problemów żylnych, takich jak żylaki czy owrzodzenia
  • Już dodatkowe 15–30 minut aktywności dziennie może ograniczać znaczną część ryzyka związanego z siedzącą pracą
  • Obiecującym rozwiązaniem mogą być „aktywne” siedziska, które wymuszają drobne ruchy i ciągłą pracę mięśni

Problemem pracy biurowej nie musi być samo siedzenie. Coraz więcej badań wskazuje, że organizmowi najbardziej szkodzi wielogodzinne pozostawanie w jednej pozycji. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy lepiej siedzieć, czy stać, warto częściej zmieniać pozycję, chodzić i wykonywać choćby krótkie porcje ruchu w ciągu dnia.

Przez ostatnie kilkanaście lat siedzący tryb życia doczekał się wyjątkowo złej reputacji. Już przegląd badań z 2012 r. wskazywał, że osoby spędzające najwięcej czasu bez ruchu były ponad dwukrotnie bardziej narażone na cukrzycę niż osoby nieprowadzące siedzącego trybu życia. Obserwowano również wyższe ryzyko przedwczesnej śmierci.

Kolejne analizy potwierdzały związek między długotrwałym siedzeniem a niekorzystnymi skutkami zdrowotnymi. W mediach zaczęło się nawet upowszechniać hasło, że „siedzenie jest nowym paleniem”.

Takie porównanie jest jednak przesadzone. Analiza opublikowana w 2018 r. w „American Journal of Public Health” oceniała, że ryzyko związane z siedzeniem jest mniej więcej dziesięciokrotnie niższe niż w przypadku palenia papierosów. Nie oznacza to jednak, że problem można ignorować.

Nic dziwnego, że popularność zdobyły biurka umożliwiające pracę na stojąco. W założeniu rozwiązanie jest proste. Skoro wielogodzinne siedzenie szkodzi, należy część dnia spędzić na nogach. Badania pokazują jednak, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Sprawdź też: Firma to nie rodzina. Były szef Netfliksa przekonał się o tym, gdy zwolnił jedną trzecią załogi

Stanie spala zaskakująco mało kalorii

Osoby liczące na to, że praca stojąca stanie się sposobem na dodatkowe spalanie kalorii, mogą się rozczarować. Analiza z 2018 r. wykazała, że stanie przy biurku oznacza wydatek energetyczny wyższy zaledwie o około 9 kcal na godzinę w porównaniu z siedzeniem.

Skromnie wyglądają również potencjalne korzyści metaboliczne. W przeglądzie dziewięciu badań obejmujących 877 osób uczestnicy spędzali na stojąco średnio o około 1,3 godziny dziennie więcej. Obserwowano ich przez mniej więcej cztery miesiące.

Rezultaty? Nieznacznie poprawiły się poziom tkanki tłuszczowej oraz kontrola glukozy, ale nie odnotowano wyraźnej poprawy ciśnienia krwi, poziomu insuliny, cholesterolu ani trójglicerydów.

Możliwe, że stanie przynosi pewne korzyści poprzez aktywację mięśni odpowiedzialnych za utrzymywanie postawy i zmianę przepływu krwi. Nie jest jednak zdrowotnym przełomem, za jaki czasami je przedstawiano.

Za dużo stania także może szkodzić

Problem polega również na tym, że z jednej statycznej pozycji można po prostu przejść do drugiej. Badanie opublikowane w 2024 r. w „International Journal of Epidemiology” objęło ponad 83 tys. dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii obserwowanych średnio przez niemal siedem lat. Osoby stojące ponad dwie godziny dziennie były bardziej narażone na rozwój żylaków i owrzodzeń żylnych.

Jednym z możliwych powodów jest gromadzenie się krwi w dolnych częściach nóg podczas długotrwałego stania.

Wniosek jest więc niewygodny dla producentów modnych stanowisk pracy. Okazuje się, że zamiana ośmiu godzin na krześle na wiele godzin nieruchomego stania nie usuwa podstawowego problemu.

Ma to szczególne znaczenie także dla polskich pracowników biurowych, którzy spędzają znaczną część dnia przed komputerem, niezależnie od tego, czy pracują z biura, czy z domu. Regulowane biurka mogą ułatwiać zmianę pozycji, ale nie powinny być traktowane jako zamiennik spaceru, ćwiczeń czy krótkich przerw od ekranu.

15–30 minut ruchu może znaczyć więcej niż drogie biurko

Najbardziej przekonujące wyniki dotyczą bowiem nie stania, lecz ruchu. W badaniu obejmującym niemal 482 tys. dorosłych mieszkańców Tajwanu wykazano, że dodatkowe 15–30 minut aktywności fizycznej dziennie może zniwelować większość dodatkowego ryzyka śmiertelności związanego z siedzącą pracą.

To fundamentalna różnica w podejściu do ergonomii. Nie chodzi już o znalezienie jednej „zdrowej” pozycji, którą należy utrzymywać przez cały dzień. Organizm potrzebuje właśnie zmiany.

Z punktu widzenia pracownika oznacza to, że większy efekt niż samo podniesienie blatu może przynieść spacer podczas rozmowy telefonicznej, wejście po schodach, odejście co jakiś czas od monitora czy krótka aktywność wykonywana przed lub po pracy.

Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również rozwiązania pośrednie – tak zwane aktywne siedzenie.

Krzesło, na którym trudno siedzieć nieruchomo

Aktywne siedziska, stołki czy poduszki są skonstruowane w taki sposób, aby lekko się przechylały, kołysały albo wymuszały drobne korekty postawy. Człowiek nadal siedzi, ale jego ciało nie pozostaje zupełnie nieruchome.

W eksperymencie przeprowadzonym przez Georgia Southern University 20 dorosłych wykonywało zadania związane z czytaniem i pisaniem na zwykłym krześle, piłce gimnastycznej oraz siedzisku umieszczonym na niestabilnej, nadmuchiwanej podstawie.

Piłka praktycznie nie zwiększała zużycia energii. Inaczej było w przypadku niestabilnego siedziska. Tętno uczestników wzrosło o 6–13 proc., a spalanie kalorii o 19–40 proc. Naukowcy tłumaczyli to koniecznością ciągłego wykonywania niewielkich skurczów mięśni potrzebnych do zachowania równowagi.

Jeszcze ciekawsze rezultaty przyniosło sześciomiesięczne badanie 133 pracowników biurowych w Bangkoku. Część korzystała ze zwykłej piankowej poduszki, pozostali z lekko niestabilnego, nadmuchiwanego siedziska zachęcającego do częstych zmian pozycji.

W tej drugiej grupie prawdopodobieństwo wystąpienia bólu szyi było niższe o 81 proc., a bólu dolnej części pleców – o 84 proc. Autorzy określili takie siedzisko mianem urządzenia zapewniającego „lekki wysiłek fizyczny”.

Do wyników trzeba jednak podchodzić ostrożnie. Badania nad dynamicznym siedzeniem często obejmują niewielkie grupy, trwają stosunkowo krótko, a rezultaty zależą od konstrukcji konkretnego siedziska. Niektórzy użytkownicy zgłaszają także zwyczajny dyskomfort.

Mimo to z badań wyłania się dość spójna zasada. Najważniejszy wybór nie sprowadza się do pytania: siedzieć czy stać? Znacznie ważniejsze jest pytanie: pozostawać bez ruchu czy regularnie się poruszać?

Biurko stojące może być przydatnym elementem stanowiska pracy, szczególnie jeśli pomaga częściej zmieniać pozycję. Nie powinno jednak tworzyć złudzenia, że samo stanie rozwiązuje problem siedzącego trybu życia. Najprostszą interwencją pozostaje coś znacznie mniej efektownego – ruszać się częściej.

Czytaj też: TikTok Shop zapewnia duże efekty. Zasady, dzięki którym mały sprzedawca może na nim wygrać

REKLAMA