Michelle i Brian Plattowie po pięćdziesiątce zamienili doświadczenie z reklamy, mediów i e-commerce w markę zdrowej żywności. Zaczęli od pomysłu na dżem bez dodatku cukru, a dzięki odpowiedniemu pozycjonowaniu, reklamom w social mediach i wsparciu ChatGPT szybko zbudowali biznes generujący ponad 1000 dol. (ok. 3790 zł) sprzedaży dziennie.
- Pomysł na Jam Packd narodził się w kwietniu 2024 r. jako odpowiedź na brak odżywczych, wysokobiałkowych przetworów owocowych
- Jeszcze przed pierwszymi testami produktu małżeństwo zainwestowało około 20 tys. dol. w badania, prawników, opakowania i technologię żywności
- Pierwsza partia sprzedała się w około 30 dni, a przychody wkrótce przekroczyły 1000 dol. dziennie
- ChatGPT pomagał założycielom rozwiązywać problemy z Shopify (platforma e-commerce do prowadzenia sprzedaży w internecie), wybierać aplikacje i porządkować decyzje biznesowe
To nie miał być kolejny domowy dżem „jak u babci”. Michelle Platt, 51-letnia dyrektorka kampusu prywatnej szkoły i była autorka serwisu o zdrowiu, oraz jej mąż Brian, 53-letni dyrektor kreatywny z 30-letnim doświadczeniem w reklamie, postanowili stworzyć produkt odpowiadający współczesnym trendom żywieniowym.
Zapisz się na newsletter BGR. Otrzymuj najlepsze informacje i porady, a także zaproszenia na eventy.
Klikając „Zapisz mnie”, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Pomysł pojawił się w kwietniu 2024 r. Michelle wróciła wtedy z konferencji dla internetowych przedsiębiorców, podczas której mówiła o Amazon Influencer Program i sposobach docierania do klientów. Przez lata opisywała produkty niskowęglowodanowe, wysokobiałkowe i o prostszym składzie. Zaczęła więc myśleć o własnej marce żywności funkcjonalnej.
Podczas rodzinnej burzy mózgów Brian zaproponował dżem. Oboje lubili przetwory owocowe, lecz przeszkadzała im duża zawartość cukru, mała wartość odżywcza i sztuczne dodatki.
Z tej obserwacji powstał Jam Packd — produkt zawierający m.in. peptydy kolagenowe, błonnik prebiotyczny, kwasy omega-3, witaminy i minerały, bez dodatku cukru.
Najpierw etykieta, potem produkt
Zanim pojawił się pierwszy słoik, małżeństwo wydało około 20 tys. dol. Pieniądze pochłonęły m.in. strona internetowa, logo, obsługa prawna, badania fokusowe, konsultacje z technologiem żywności i prace nad recepturą. Domowe eksperymenty nie dawały odpowiedniej konsystencji i smaku, dlatego konieczne było zaangażowanie specjalisty od produktów wysokobiałkowych.
Brian przekonuje, że w jego przypadku pierwszym krokiem nie był biznesplan, lecz prowizoryczna etykieta. Choć wyglądała źle, zamieniała pomysł w coś namacalnego. Założyciele pokazali ją płatnym grupom fokusowym i sprawdzili, czy ktokolwiek byłby zainteresowany takim produktem. Odpowiedź była pozytywna.
Później pojawiły się trudniejsze etapy: znalezienie producenta kontraktowego, dostawców owoców, opakowań i pozostałych składników.
Plattowie szybko odkryli, że niewielki klient jest zwykle spychany na koniec kolejki. Zamówienia bywały ignorowane, odpowiedzi przychodziły z opóźnieniem, a terminy zależały od większych odbiorców. Zdaniem Briana młoda firma powinna zakładać, że partnerzy wykażą tylko ułamek zaangażowania jej założycieli.
Nie obyło się bez kosztownych błędów. Na tysiącach etykiet dżemu jagodowego znalazła się pomyłka w wartości węglowodanów. Choć produkt przeszedł badania laboratoryjne, literówka trafiła do druku. Michelle i Brian przygotowali poprawione naklejki, polecieli do magazynu w Utah i ręcznie nanieśli nową tabelę na każdy słoik.
ChatGPT pomógł, ale nie zastąpił doświadczenia
Założyciele korzystali z freelancerów, podcastów biznesowych i wiedzy zdobytej wcześniej w reklamie, blogowaniu, SEO, influencer marketingu oraz e-commerce. ChatGPT był jednym z narzędzi wspierających firmę. Pomagał rozwiązywać problemy techniczne w Shopify, wskazywał odpowiednie aplikacje i dostarczał sugestii dotyczących strategii.
Nie był jednak źródłem sukcesu samym w sobie. Najważniejsze okazały się kompetencje małżeństwa. Michelle znała mechanizmy budowania ruchu, newsletterów i współpracy z twórcami. Brian potrafił projektować komunikaty reklamowe i szybko sprawdzać ich skuteczność. Kampanie na platformach Meta pozwoliły już po kilku tygodniach ocenić, które hasła rzeczywiście przekładały się na sprzedaż.
Efekty pojawiły się szybko. Pierwsza partia została wyprzedana w około 30 dni, a wkrótce firma osiągała ponad 1000 dol. sprzedaży dziennie. Łączne przychody przekroczyły 50 tys. dol., a założyciele zakładali, że w pierwszym roku sprzedaży bezpośredniej do konsumentów mogą dojść do 400–500 tys. dol. Kontrolowali też koszt pozyskania klienta, przez co reklamy pozostawały rentowne.
Historia Jam Packd pokazuje, że dobrze zaprojektowany produkt spożywczy może szybko znaleźć niszę, ale wymaga połączenia technologii, marketingu, finansów i logistyki. Sam pomysł nie wystarcza. Receptura musi być gotowa przed większą produkcją, opakowanie powinno od początku budzić zaufanie, a wszystkie dane trzeba sprawdzać wielokrotnie.
Polski rynek także sprzyja podobnym konceptom. Konsumenci coraz częściej szukają produktów wysokobiałkowych, bez dodatku cukru i z prostym składem, a marki spożywcze próbują łączyć tradycyjne kategorie z funkcjonalnością znaną z suplementów. Dla lokalnych startupów szansą może być nie tylko sprzedaż w sklepach, lecz także model DTC, marketplace’y i social commerce. Barierą pozostają jednak koszty badań, certyfikacji, małych serii produkcyjnych oraz znalezienie wiarygodnego partnera technologicznego. To te elementy często decydują, czy ciekawy produkt trafi na półkę, czy pozostanie tylko prezentacją.
Czytaj też: Lego wkłada chipy do klocków. Czy inteligentna zabawa nie zabije wyobraźni?
