Niemiecki miliarder buduje siłownie dla robotów i chce zarabiać na ich umiejętnościach

Robot firmy Neura Robotics na wizualizacji Robot firmy Neura Robotics na wizualizacji
Robot firmy Neura Robotics na wizualizacji

Robot za 110 tys. dolarów nie staje się pracownikiem po wyjęciu z pudełka. Trzeba nauczyć go konkretnych czynności, a następnie sprawić, by ta nauka opłacała się klientowi. David Reger, założyciel Neura Robotics, chce zbudować wokół tego problemu biznes wykraczający daleko poza sprzedaż maszyn.

  • Wycena Neura Robotics sięgnęła około 7 mld dolarów po rundzie finansowania do 1,4 mld dolarów
  • Firma rozwija centra treningowe, w których klienci mają uczyć roboty zadań potrzebnych w swoich zakładach
  • Platforma Neuraverse ma umożliwiać przenoszenie wyuczonych umiejętności między maszynami
  • Większość obecnych przychodów pochodzi jednak z bardziej tradycyjnych robotów

Neura Robotics powstała w 2019 r. w Metzingen, niedaleko Stuttgartu. Reger chce połączyć niemieckie kompetencje przemysłowe z AI działającą w świecie fizycznym. Jak opisuje amerykański Forbes, czerwcowej rundzie przewodził Tether, a wśród inwestorów znalazły się także Nvidia, Amazon, Qualcomm, Bosch i Schaeffler. Około 20-procentowy udział założyciela ma być wart blisko 1,5 mld dolarów. To wartość udziałów wynikająca z wyceny spółki, nie zaś gotówka na koncie.

Najważniejsze pytanie dotyczy tego, co klient dostaje wraz z humanoidem. Podnoszenie części wymaga rozpoznania jej położenia, dobrania siły chwytu i odłożenia przedmiotu we właściwe miejsce. Każda z tych czynności musi działać powtarzalnie. Efektowny pokaz nie mówi jeszcze, ile pracy wykona maszyna podczas całej zmiany ani jak często będzie potrzebowała pomocy człowieka.

Według Regera firmy są gotowe wydać 300–550 tys. dolarów na pilotaż obejmujący humanoida oraz roczne opłaty związane ze szkoleniem, wdrożeniem i utrzymaniem. Sam najnowszy model kosztuje około 110 tys. dolarów. Różnica pokazuje, że główna bariera nie kończy się na zakupie urządzenia. Wysyłanie inżynierów do kolejnych fabryk pochłania przy tym zasoby producenta.

Z tego problemu wyrósł pomysł robotycznych siłowni. Klient wynajmuje stanowiska z zapleczem symulacyjnym i technologią śledzenia ruchu, a jego pracownicy uczą maszyny potrzebnych czynności. Szkolenie ma stać się usługą prowadzoną w przygotowanym środowisku, zamiast za każdym razem wymagać budowy całego zaplecza u odbiorcy.

Czytaj też: Gdy robot staje się tańszy od człowieka. JPMorgan widzi przełom w fabrykach

Raz zdobyta umiejętność ma pracować wielokrotnie

Centrum przy lotnisku w Monachium kosztowało Neurę i partnerów 19 mln dolarów, bez wydatków na personel. Reger przekonuje, że obiekt już działa, a klienci rezerwują stanowiska na co najmniej rok. Firma zapowiada pięć takich placówek do końca roku i rozwija kolejne projekty. W przedsięwzięcia uczestniczą uczelnie, które mogą zapewniać wiedzę badawczą i korzystać z dostępu do kosztownego sprzętu.

Drugim elementem jest Neuraverse, platforma przechowująca umiejętności robotów. Założenie brzmi prosto: jeśli jedna maszyna opanowała zadanie, nie trzeba uczyć od początku każdej następnej. W dalszej perspektywie przedsiębiorstwa miałyby sprzedawać lub udostępniać swoje umiejętności innym. To nadal wizja rozwoju, a nie opis dojrzałego rynku z potwierdzoną skalą transakcji.

Gdyby ten model zadziałał, Neura mogłaby zarabiać na kolejnych etapach użytkowania urządzenia. Sprzęt otwierałby relację, szkolenie przygotowywało go do pracy, a oprogramowanie wiązało z platformą. Dla klienta korzyścią byłoby szybsze powielanie wdrożeń. Pojawia się jednak pytanie o kontrolę nad danymi oraz możliwość przeniesienia wypracowanych kompetencji do innego dostawcy. Powtarzalność takiego procesu byłaby kluczowa — każda maszyna powinna korzystać z wcześniejszej nauki bez kosztownego odtwarzania całego wdrożenia.

Wielkie zamówienia wymagają uważnego czytania

Spółka deklaruje portfel zamówień przekraczający 1,1 mld dolarów, z czego połowa dotyczy istniejącej oferty kobotów. Oddzielnie mówi o 11 mld dolarów potencjalnego biznesu obejmującego podpisane porozumienia o różnym stopniu zobowiązania. Około 80 proc. tej długoterminowej puli ma dotyczyć humanoidów, siłowni i Neuraverse. Nie można traktować wszystkich tych kwot jak pewnych przyszłych przychodów.

Neura nie ujawnia, ile humanoidów faktycznie zbudowała i wdrożyła. Reger zapowiada możliwość dostarczenia 5 mln robotów kognitywnych do 2030 r., w tym humanoidów. Ambicja jest ogromna, lecz firma musi jeszcze udowodnić niezawodność urządzeń, skalę produkcji i ekonomię pracy. Podczas pokazu na Computex w czerwcu 2026 r. jej robot przewrócił się, a Qualcomm tłumaczył to błędem komunikacji uruchamiającym procedurę bezpiecznego upadku.

Inwestorzy finansują więc przede wszystkim możliwość powstania nowej kategorii przemysłu. O jej wartości rozstrzygnie liczba użytecznych godzin pracy oraz koszt wykonania zadania. W takim rachunku stabilny robot o ograniczonych możliwościach może być dla fabryki cenniejszy niż humanoid prezentujący szeroki repertuar tylko na scenie.

Dla polskich zakładów produkcyjnych i magazynów praktycznym punktem wyjścia byłby pilotaż jednego, jasno opisanego zadania. W kalkulacji warto uwzględnić szkolenie, integrację, serwis i czas nadzoru pracownika. Dopiero porównanie pełnego kosztu z obecną organizacją pracy pokaże, czy humanoid rozwiązuje konkretny problem i zasługuje na większe wdrożenie.

Czytaj też: SoftServe planuje zatrudnić około 100 inżynierów robotyki

REKLAMA