Robotyczne dłonie przełamują barierę. Humanoidy mogą wejść do biur szybciej, niż zakładamy

Humanoid NEO potrafi m.in. chwytać winogrona czy obsługiwać zamek błyskawiczny / Fot. Mat. prasowe Humanoid NEO potrafi m.in. chwytać winogrona czy obsługiwać zamek błyskawiczny / Fot. Mat. prasowe
Humanoid NEO potrafi m.in. chwytać winogrona czy obsługiwać zamek błyskawiczny / Fot. Mat. prasowe

Roboty nauczyły się już chodzić, biegać, rozmawiać i rozpoznawać otoczenie. Nadal jednak przegrywały z człowiekiem tam, gdzie liczyła się precyzja palców. Firma 1X przekonuje, że właśnie usunęła tę przeszkodę. Jej humanoid NEO potrafi chwytać winogrona, obsługiwać zamek błyskawiczny, używać kontrolera i podnosić ciężary. Jeśli technologia sprawdzi się poza laboratorium, roboty mogą znacznie szybciej trafić do biur, domów i placówek opieki.

  • Firma 1X opracowała robotyczne dłonie o 25 stopniach swobody, które naśladują sposób działania ludzkich palców i ścięgien
  • NEO ma wykonywać zarówno delikatne czynności, jak chwytanie owoców, jak i zadania wymagające siły oraz odporności
  • Zdaniem producenta największą barierą dla humanoidów przestaje być sprzęt, a staje się nią jakość danych i trening modeli AI
  • Dla firm oznacza to konieczność wcześniejszego planowania współpracy ludzi z robotami, nawet jeśli zakupy humanoidów nie są jeszcze w budżecie

Roboty humanoidalne przez dekady miały fundamentalny problem. Jaki? Nie potrafiły sprawnie używać dłoni. Inżynierowie nauczyli maszyny chodzić i utrzymywać równowagę, a sztuczna inteligencja dała im możliwość rozumienia poleceń, rozpoznawania obrazów i prowadzenia rozmowy. Chwytanie drobnych, miękkich lub nieregularnych przedmiotów nadal pozostawało jednak wyzwaniem.

To poważne ograniczenie, bo większość przestrzeni została zaprojektowana dla ludzkiego ciała. Klamki, szuflady, zamki, przyciski czy narzędzia wymagają nie tylko siły, ale również kontroli nacisku i współpracy kilku palców. Robot przemysłowy może świetnie spawać karoserię, ale bez sprawnej dłoni nie wyjmie chusteczki z pudełka, nie odkręci małej śruby ani nie wymieni tonera.

Dłoń zbudowana jak ludzka

Nowe manipulatory opracowane przez 1X dla robota NEO mają 25 stopni swobody. W praktyce oznacza to, że poszczególne palce mogą poruszać się niezależnie, zginać, rozciągać i współpracować przy jednym zadaniu. Konstrukcja wykorzystuje system linek przypominających ścięgna, połączonych z niewielkimi silnikami i czujnikami znajdującymi się w przedramieniu.

Rozwiązanie kopiuje mechanikę ludzkiej dłoni. Człowiek również nie ma mięśni wewnątrz palców – ich ruch sterowany jest przez ścięgna z przedramienia. Dzięki temu NEO ma chwytać przedmioty, zmieniać ułożenie palców, dopasowywać nacisk i reagować na opór.

W prezentacjach 1X robot podnosi winogrona, korzysta z kontrolera, przesuwa zamek błyskawiczny i radzi sobie z cięższymi przedmiotami.

Dłonie mają również sprzężenie zwrotne siły. Gdy ktoś naciska na palce robota, te ustępują, a czujniki przekazują informację o kierunku i sile nacisku. Maszyna zyskuje w ten sposób odpowiednik propriocepcji, czyli zdolności do określania położenia własnych części ciała bez ciągłego patrzenia na nie.

Producent deklaruje precyzję na poziomie pół milimetra. Pomagać ma w tym elastyczna, wodoodporna i bezpieczna w kontakcie z żywnością osłona przypominająca skórę. Dłonie mają być mocne, odporne i na tyle podatne, by kontakt z człowiekiem nie przypominał spotkania z metalowym chwytakiem.

Sprawdź też: AI miała ciąć koszty. Tymczasem rachunki rosną szybciej niż efekty

Z laboratorium do biura i domu

Najważniejsza deklaracja 1X dotyczy całej branży. Firma twierdzi, że zręczne dłonie usuwają sprzętowy „sufit” możliwości humanoidów. Jeśli robot ma już ręce zdolne do wykonywania większości ruchów człowieka, głównym ograniczeniem staje się to, czy model AI został odpowiednio wyszkolony.

Dotychczas nawet najlepszy system sztucznej inteligencji nie mógł wykonać zadania, jeśli mechanika dłoni była zbyt prymitywna.

Teraz kolejne godziny demonstracji i danych treningowych mogą być przekładane na nowe umiejętności: składanie prania, podlewanie roślin, przygotowywanie prostych posiłków, obsługę urządzeń biurowych czy pomoc osobie chorej.

Nie oznacza to, że humanoidy za chwilę masowo zastąpią pracowników. Pokaz laboratoryjny nie jest tym samym co niezawodna praca przez osiem godzin, w zmiennym otoczeniu i przy odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Liczyć się będą również cena, trwałość, serwis, zużycie energii, przepisy oraz akceptacja społeczna. Przełom polega jednak na tym, że lista problemów technicznych zaczyna się skracać.

W Polsce dyskusja o robotyzacji wciąż koncentruje się głównie na fabrykach, logistyce i automatyzacji prostych procesów. Humanoidy mogą przesunąć ją do biur, handlu, opieki senioralnej i usług, czyli sektorów zmagających się z brakami kadrowymi. Dla polskich firm ważne będzie nie tylko pytanie o cenę robota, ale też o odpowiedzialność za jego decyzje, ochronę danych z kamer i czujników oraz przebudowę organizacji pracy tak, by maszyny wspierały ludzi, zamiast tworzyć nowe ryzyka.

1X jest znacznie mniejsza od Tesli czy koncernów przemysłowych, ale właśnie dlatego jej rozwiązanie może mieć duże znaczenie. Jeśli technologię wdrożą więksi producenci, humanoidy mogą szybciej przejść z demonstracji do codziennych zadań.

Przedsiębiorstwa nie muszą jeszcze wpisywać zakupu androidów do przyszłorocznych budżetów. Rozsądne byłoby jednak uwzględnienie ich w planach trzy- lub pięcioletnich oraz przygotowanie procesów, zasad bezpieczeństwa i kompetencji pracowników. Rewolucja AI pokazała, że firmy często zaczynają myśleć o skutkach technologii dopiero wtedy, gdy ta już zmienia rynek. W przypadku humanoidów czasu na przygotowanie może być mniej, niż dziś się wydaje.

Czytaj też: Inżynierowie AI-native na szczycie list rekrutacyjnych. Agenci AI zmieniają tworzenie oprogramowania

REKLAMA