Erste chce wydać do 18,9 mld zł na polski bank. Stawia nietypowy warunek

Erste Group chce zwiększyć udział w Erste Bank Polska Erste Group chce zwiększyć udział w Erste Bank Polska
Erste Group chce zwiększyć udział w Erste Bank Polska

Erste Group zamierza zwiększyć udział w Erste Bank Polska z 49 proc. do maksymalnie 75 proc. Austriacy proponują około 713 zł za akcję, czyli mniej niż wynosił piątkowy kurs giełdowy. Operacja ma jednak szczególną konstrukcję: co najmniej jedna czwarta akcji powinna pozostać w wolnym obrocie, a nadmierne zainteresowanie sprzedażą może uniemożliwić zakup.

  • Erste planuje dokupić od około 1 proc. do 26 proc. akcji polskiej spółki za maksymalnie około 18,9 mld zł
  • Wstępna cena około 713 zł jest o blisko 12 proc. niższa od kursu zamknięcia sesji 25 września
  • Grupa chce utrzymać co najmniej 25 proc. akcji banku w wolnym obrocie zgodnie ze zobowiązaniem wobec KNF
  • Początek wezwania zaplanowano na listopad, a rozliczenie na grudzień 2026 r., pod warunkiem spełnienia wymogów transakcji

Zapowiedź ogłoszona 25 września jest kolejnym etapem ekspansji Erste w Polsce. Na początku roku wiedeńska grupa kupiła 49-procentowy pakiet od Banco Santander. Pierwsza transakcja kosztowała około 7 mld euro. Teraz bank kierowany przez Petera Boska chce przeznaczyć dodatkowe środki na zwiększenie udziału w tej samej instytucji.

Ważne jest rozróżnienie między kontrolą nad spółką a posiadaniem większości jej akcji. Pierwotny pakiet był przedstawiany jako kontrolny, mimo że wynosił 49 proc. Planowane wezwanie ma przede wszystkim zwiększyć stan posiadania Erste, a wraz z nim część korzyści ekonomicznych przypadających grupie.

Z komunikatu Erste wynika, że spółka chce dojść do udziału powyżej 50 proc., lecz nie przekroczyć 75 proc. Granica ta wiąże się ze zobowiązaniem wobec Komisji Nadzoru Finansowego do zachowania minimum 25 proc. akcji w wolnym obrocie.

Dlatego dobrowolne wezwanie przewiduje warunek, aby akcjonariusze reprezentujący co najmniej 25 proc. kapitału zobowiązali się do niesprzedawania w nim akcji. To istotny szczegół: zamiarem Erste jest zwiększenie udziału przy zachowaniu obecności innych inwestorów, a nie wycofanie banku z giełdy. Ostateczne zasady ma określić dokument wezwania.

Cena niższa od giełdowej podnosi znaczenie warunków

Około 713 zł za akcję może zaskakiwać, bo na zakończenie piątkowego handlu papiery Erste Bank Polska kosztowały 807,60 zł. Propozycja jest zatem o około 11,7 proc. niższa od tej ceny. Nie należy mylić jej z premią wobec bieżących notowań. Wskazywana przez Erste premia około 22 proc. odnosi się do ceny referencyjnej wcześniejszego zakupu od Santander.

Cena atrakcyjna w zestawieniu ze starą transakcją nie musi wyglądać równie korzystnie dla akcjonariusza porównującego ją z dzisiejszym rynkiem. Około 713 zł pozostaje przy tym wartością wstępną. Erste wiąże ją z trzymiesięczną średnią ceną ważoną wolumenem przed planowanym zawiadomieniem KNF.

O dyskoncie nie należy też myśleć jak o gwarancji zachowania kursu do grudnia. Notowania mogą się zmieniać, podobnie jak oceny przyszłych zysków sektora bankowego. Akcjonariusze będą porównywać warunki wezwania z alternatywą sprzedaży na giełdzie oraz z korzyściami i ryzykiem dalszego posiadania papierów.

Przebieg operacji zależy również od liczby zapisów. Jeżeli nie uda się uzyskać wymaganych zobowiązań dotyczących wolnego obrotu, ale do sprzedaży zgłoszony zostanie pakiet mniejszy niż 26 proc., Erste dopuszcza zakup mimo niespełnienia tego warunku. Jeśli natomiast zgłoszeń będzie więcej niż 26 proc. i warunek free float nie zostanie spełniony, grupa zapowiada pozostanie przy 49 proc.

Czytaj też: Inflacja wraca. Banki centralne znów sięgają po podwyżki stóp

Polski rynek ma uzasadnić kolejne miliardy

Erste zamierza sfinansować operację ze środków własnych. Zakłada przy tym utrzymanie po transakcji współczynnika CET1 powyżej 14,25 proc. Wskaźnik ten odnosi podstawowy kapitał najwyższej jakości do aktywów ważonych ryzykiem i pomaga ocenić zdolność banku do absorbowania strat.

Wcześniejsze wejście do Polski miało już koszt dla akcjonariuszy grupy. Erste wyraźnie ograniczyło dywidendę i zrezygnowało z zapowiedzianego skupu własnych akcji, by pomóc sfinansować przejęcie.

Dla polskich klientów sam zakup akcji nie jest zapowiedzią zmiany rat kredytów, oprocentowania lokat czy opłat za konto. Jego znaczenie może ujawnić się później, w strategii i inwestycjach banku. Firmy korzystające z finansowania powinny oceniać konkretne warunki produktów oraz jakość obsługi, zamiast zakładać, że większy udział zagranicznego właściciela automatycznie poprawi ofertę.

Grupa wiąże większą obecność w Polsce z potencjałem tutejszej gospodarki i rentownością sektora bankowego. W praktyce będzie mocniej uczestniczyć zarówno w sukcesach polskiej spółki, jak i w kosztach pogorszenia koniunktury.

Przyjmowanie zapisów ma rozpocząć się na początku listopada i potrwać 30 dni, z możliwością przedłużenia. Zakup oraz rozliczenie planowane są na grudzień. Do tego czasu kluczowe będą zgoda KNF i treść formalnego wezwania. Zapowiedź kwoty do 18,9 mld zł pokazuje skalę ambicji, lecz nie przesądza, ile akcji rzeczywiście zmieni właściciela.

Czytaj też: Stopy procentowe decydują o momencie, a nie o samej decyzji

REKLAMA